23 czerwca 2026 Michał 2Comment

Ahoj!

Witam wszystkich serdecznie! Dzisiaj rozkładamy temat, który wygląda banalnie, a jest absolutnie fundamentalny dla każdego, kto używa w swojej pasji skalpela lub nożyka do cięć materiałów na biurku.

Mata. Mata samo gojąca, mata do cięcia czy mata samo-regenerująca to bezdyskusyjnie obowiązkowe wyposażenie modelarskiego biurka, ale nie tylko modelarskiego, która chroni blat i wielokrotnie wydłuża żywotność ostrzy skalpela czy nożyków i pozwala ciąć precyzyjnie po liniach prostych i krzywiznach, czego nigdy nie zapewni podkładka z kartonu, deski, sklejki ani szkła.

Działa to dlatego, że typowa mata jest trójwarstwową lub pięcio-warstwową “kanapką z PCV”, w której zewnętrzne, miękkie warstwy z plastyfikatorem rozsuwają się pod ostrzem i wracają „na styk” po jego podniesieniu, a twardy rdzeń wewnętrzny nadaje sztywność i nie pozwala się ostrzu przebić.

Co to jest ten plastyfikator, po co są warstwy? W tym filmie pokażę wam wszystko, czego sam się nauczyłem przez lata klejenia. Z czego zrobiona jest mata, dlaczego się goi, dlaczego się starzeje, dlaczego jedna trzyma 5 lat a druga rozpada się po kilku miesiącach. Porównamy konstrukcje trój-warstwowe i pięcio-warstwowe, rozszyfrujemy tajemnicze nazwy OLFY, sprawdzimy realne ceny w polskich sklepach. Pogadamy o tym, jak technika cięcia wpływa na żywotność maty.

Dlatego, że ten artykuł nie jest sponsorowany, żadna firma nie zapłaciła mi za treść tego artykułu, powiem Wam coś, czego producenci Wam nigdy nie powiedzą – że to nie cena maty się liczy, tylko jej wpływ na żywotność ostrzy.

Jak nie używać maty? Zrobimy kilka eksperymentów z próbą cięcia, zobaczymy jak zachowuje się mata i jak wygląda proces samo-gojenia się. Opowiem Wam jaki jest mój sposób używania mat, do czego wykorzystać starą matę, jak naprawić uszkodzoną oraz co jest dla mnie najbardziej istotne – jaką matę powinieneś, powinnaś wybrać dla swoich potrzeb po przeczytaniu tego artykułu ?

Artykuł jest oczywiście dla nas, modelarzy kartonowych. Ale też dla modelarzy plastikowych, szkutniczych, lotniczych, kolejowych. Dla wargamerów, scrapbookerów, cardmakerów, quilterów. Dla artystów decoupage, dla kostiumografów, dla architektów robiących makiety. I dla każdego , kto używa takiej maty na biurku do cięcia różnych materiałów lub zastanawiasz się jaką wybrać dla swoich potrzeb, jaką kupić i to w pełni świadomie, a nie na podstawie tego, co napiszą na forum – ten artykuł jest dla Ciebie.

Zachęcam również do pewnego rodzaju wyzwania, może bardziej zabawy! I nie bójcie się pisać w komentarzu. Napisz z jakiej korzystasz maty, do czego i czy jesteś z niej zadowolony, zadowolona, a jeśli jeszcze nie masz – napisz nad którą się zastanawiasz. Być może po przeczytaniu tego artykułu nadal będziesz korzystać ze swojej maty, a może jednak chciałbyś, chciałabyś zmienić na coś innego, co przeczytałeś, przeczytałaś w artykule.

A teraz zapraszam do przeczytania artykułu. Zostań do końca, bo będzie konkret. Ahoj!


Spis treści

Trochę teorii


Czym jest mata samoregenerująca i jak działa?

Mata samo-regenerująca (nazywana też samo-gojącą) to podkład składający się z kilku sprasowanych ze sobą warstw tworzywa PCV. W środku znajduje się twardy rdzeń, natomiast zewnętrzne warstwy są zrobione z PCV z domieszką plastyfikatorów. Te substancje mocno zmiękczają tworzywo, dzięki czemu staje się ono wysoce elastyczne i sprężyste. Taka miękka, zewnętrzna powłoka ma za zadanie przyjmować nacięcia nożyka i pozwalać im na samoistne zaciskanie się (w praktyce nazywamy to właśnie samo-gojeniem).

Mata składa się zazwyczaj z trzech lub pięciu warstw, a ich liczba decyduje o tym, do jakich prac sprawdzi się najlepiej – w modelarstwie jak i w innych dziedzinach rękodzieła, gdzie wykorzystuje się różnego rodzaju ostrza. Popularne maty 3-warstwowe mają zazwyczaj około 2 mm do 3 mm grubości. Co ciekawe, liczba warstw nie zawsze przekłada się na grubość – na przykład popularne maty marki OLFA mają zaledwie1,6 mm lub 2 mm, a wiele z nich ma w środku ma jedynie 3 warstwy. Z kolei tańsze maty 5-warstwowe, np. AK najczęściej mają grubość 3 mm. Na potrzeby tego poradnika przetestowałem różne maty od czterech producentów, które szczegółowo omówię w dalszej części poradnika.

Plastyfikator – co to takiego?


Plastyfikator to po prostu chemiczny “zmiękczacz”, który dodaje się do tworzyw sztucznych (głównie do PCV), żeby były elastyczne i giętkie. Bez niego PCV jest twarde, sztywne i kruche – dokładnie takie, jak białe rury kanalizacyjne albo płyty winylowe. Jednak wystarczy dodać plastyfikator, by to samo tworzywo stało się miękkie i elastyczne jak np. wąż ogrodowy, silikonowy pasek od zegarka czy właśnie wierzchnia warstwa Twojej maty samo-gojącej.

Właśnie ten tak zwany plastyfikator jest sekretem dlaczego mata ma właściwości samo-gojące. Możesz go sobie wyobrazić jako wewnętrzny, chemiczny amortyzator. Bez niego tworzywo sztuczne jest zbite, twarde i sztywne – pod naciskiem ostrza po prostu by pękło. Jednak cząsteczki plastyfikatora wciskają się w tę sztywną strukturę, rozsuwają ją i dają jej niezbędny luz.

Na czym polega „samo-gojenie”?


Działa to trochę jak gęste, elastyczne włosie szczotki. Kiedy wsuwasz między nie ostrze, włoski bez oporu rozsuwają się na boki, nie niszcząc się nawzajem. Gdy tylko wyciągasz nóż, te sprężyste cząsteczki – dokładnie jak wciśnięty amortyzator – natychmiast wracają na swoje dawne miejsce, a nacięcie po prostu się zaciska. Oczywiście to jest porównanie samego mechanizmu działania, bo właśnie tak działa to uszczelnianie się po wyciągnięciu nożyka czy skalpela z linii nacięcia.

Kiedy tniesz coś na macie, ostre ostrze nie wycina w niej ubytków tak jak w papierze. Zamiast tego po prostu rozsuwa elastyczne tworzywo. Gdy wyciągasz nóż, cząsteczki materiału chcą wrócić na swoje miejsce. Dodatkowo pomaga im w tym twardy rdzeń ukryty w środku maty, który wypycha je od dołu i dociska do siebie. W efekcie nacięcie się zamyka i wygląda na to jakby mata się „zrosła”.

To właśnie efekt samo-gojenia i nie ma tu żadnej magii, a jedynie fizyczna sprężystość materiału, jakim jest przed chwilą omawiany plastyfikator.


Budowa warstw – 3-warstwowa vs 5-warstwowa


Przejdźmy do anatomii. Jak już wcześniej się dowiedzieliśmy, maty mają warstwy (parafrazując klasyka “Ogry Maty są jak cebula – cebula ma warstwy. Maty mają warstwy”. – Shrek).

Klasyczna mata trójwarstwowa to w gruncie rzeczy technologiczna kanapka. Zobaczmy, co kryje się w środku.

Mata trój-warstwowa


Warstwa pierwsza, czyli wierzchnia. To Twoje pole robocze. Jest zrobiona z bardzo miękkiego PCV z dużą ilością plastyfikatora. W dotyku przypomina twardą gumę do mazania – jeśli dociśniesz paznokieć, zostawisz w niej lekki ślad. Ma grubość zaledwie grubszego kartonu, ale to tutaj dzieje się cała magia samo-gojenia, o której pisałem wcześniej.

Bardzo często, w tę warstwę wtłoczona jest farba z liniami pomocniczymi. Nie leży ona na powierzchni, lecz wnika w głąb tworzywa – dzięki temu nie zarysujesz i nie zetrzesz miarki a taką łatwością. To te białe linie na powierzchni roboczej maty.

Warstwa druga – środkowa, czyli tak zwany rdzeń. To jest fundament maty. Jest twarda i sztywna jak płyta winylowa, bo nie ma w sobie plastyfikatora. Jej zadaniem jest utrzymać matę idealnie płaską i – co najważniejsze – zablokować ostrze, żeby by nie przebiło się na wylot i nie zniszczyło Twojego biurka – bo to również kolejna funkcja maty, aby zabezpieczyć biurko przez uszkodzeniem. Ten twardy środek ma często biały kolor, co widać w przekroju.

Warstwa trzecia – spodnia. To kopia warstwy pierwszej, ułożona na samym dole. Po co tam jest? Z trzech powodów. Po pierwsze, zapewnia symetrię – dzięki niej mata nie wygina się w łuk i idealnie leży na stole. Po drugie, miękkie tworzywo działa antypoślizgowo, więc mata nie jeździ po blacie. I po trzecie – w matach dwustronnych pozwala po prostu obrócić podkład na drugą stronę i pracować dalej, gdy wierzch mocno się zużyje lub najzwyczajniej producent umieścił tam inny system linii pomocniczych, dzięki czemu taka mata m.in dla projektantów staje się bardziej wszechstronna. Odnośnie antypoślizgowi, to nie znaczy, że mata całkowicie nie ślizga się na biurku, ale ogranicza ślizganie się. Do poprawy anty ślizgu napisałem w dalszej części artykułu.

Mata pięcio-warstwowa


Skoro znamy już klasyczną trójwarstwową „kanapkę”, czas na wyższą szkołę jazdy: matę pięcio-warstwową.

Ogólna logika jest podobna – mamy miękki wierzch i twardy rdzeń. Jednak kluczowa różnica tkwi w tym, co wrzucono pomiędzy nie. Z każdej strony dodano tu bowiem po jednej, rewolucyjnej warstwie pośredniej. Jeśli spojrzysz na taką matę z boku, w przekroju, często zobaczysz charakterystyczne, naprzemienne czarne i białe warstwy tworzywa.

Zobaczmy, jak to działa od góry do dołu


Na samym wierzchu mamy znaną już, miękką warstwę roboczą. To tutaj prowadzisz ostrze i to ona odpowiada za pierwsze, powierzchowne samo-gojenie.

Ale prawdziwa magia zaczyna się tuż pod nią. Warstwa druga to warstwa pośrednia – technologiczne “clue” całej konstrukcji. Jest zrobiona z półsztywnego tworzywa i działa dokładnie jak strefa zgniotu w samochodzie. Kiedy dociskasz nóż zbyt mocno i przebijasz się przez pierwszą warstwę, ostrze nie uderza od razu w twardy mur. Trafia na tę pośrednią „poduszkę”, która ugina się, przejmuje siłę nacisku i rozprasza jej energię.

Co to oznacza w praktyce? Mata pięcio-warstwowa wybacza znacznie więcej błędów. Pozwala ciąć głębiej i mocniej bez obawy, że zniszczysz rdzeń. Ta dodatkowa warstwa działa też jak wewnętrzne usztywnienie – sprawia, że nawet ogromna mata w rozmiarze A1 leży na stole idealnie płasko i nie faluje, nawet na nierównym blacie. To czyni ją niemal idealną do cięcia grubszych materiałów takich jak tektury od 1 mm wzwyż.

W samym środku, czyli na trzecim poziomie, znajduje się “nasz stary znajomy” z maty 3-warstwowej– super-twardy biały rdzeń. Czasem jest on dodatkowo zbrojony niewidoczną siatką z włókna szklanego. Jego jedyne zadanie to ostateczne zablokowanie noża, żebyś nie przeciął, przecięła maty na wylot.

Warstwy czwarta i piąta to po prostu idealne, lustrzane odbicie góry. Warstwa czwarta to dolna strefa amortyzacji, a piąta to miękki spód. Ta idealna symetria jest kluczowa – dzięki niej mata nie wygina się aż tak przy zmianach temperatury, nie ślizga się po biurku, a w wersjach dwustronnych pozwala po prostu obrócić ją i pracować dalej. Jest nieco cięższa oraz grubsza.


Rozmiary i kolory. Po co i do czego?


Rozmiary, czyli od czego zacząć?

Polskie modelarstwo kartonowe stoi formatem A4. Kultowi wydawcy modeli w Polsce drukują swoje arkusze właśnie w A4, rzadziej w A3, chociaż są wydawcy tacy jak Answer, FlyModel, GPM (przepraszam, że nie wymienię wszystkich) korzystają z tego formatu. Dlatego absolutnym minimum technologicznym, by wygodnie pracować z całym arkuszem bez ciągłego przesuwania, jest mata w rozmiarze:

  • Format A3 (~420×300 mm)
  • Format A4 (~320×220 mm)

Format A4 sprawdzi się najlepiej jako mała mata uzupełniająca. To również zależy jakiej wielkości masz biurko, jaką powierzchnię roboczą chcesz mieć na biurku oraz od wielkości elementów, lub materiałów które chcesz ciąć. W modelarstwie kartonowym do wycinania nożykiem lub skalpelem poddane są w większości małe elementy, chociaż w mniejszych popularnych skalach jak 1:25 czy 1:33 potrafią być większe połacie elementów poszycia lub szkieletu, tak zwanych wręg.

Stąd mata w formacie A3 jest bardziej wszechstronna, bo możesz na niej ciąć mniejsze elementy, jak i większe. Format A4 bardzo dobrze działa do wycinania malutkich elementów, ale taka mała mata również ma większe tendencje do ślizgania się i przesuwania po powierzchni biurka.

Jeśli masz dedykowane biurko i sklejasz bardziej regularnie, optymalnym wyborem będzie format A2 (~450×600 mm). Z kolei potężne maty A1 (~600×900 mm) to już częściej wybór modelarzy szkutniczych. Największy format – A0 (~840×1188 mm) – to już kategoria praktycznie czysto przemysłowa, która w domowym warsztacie zwykle się nie przyda, chociaż są i tutaj entuzjaści, którzy po prostu taką matę kładą na całej powierzchni biurka, nawet jeśli dana przestrzeń nie będzie używana jako miejsce robocze do cięcia.


Kolory, czyli nie tylko estetyka


Wybór koloru maty to nie jest tylko kwestia gustu, chociaż nie ukrywam, że gdy otwierałem maty do testów, to od razu spodobała mi się czarna mata DSPIAE. Kolor to przede wszystkim kwestia zmęczenia Twoich oczu i kontrastu podczas pracy, a zwłaszcza, gdy sesje modelarskie są wielogodzinne, jak u mnie.

Klasyczna zieleń – to najpopularniejszy wybór i nie ma tu przypadku. Ludzkie oko ewolucyjnie najlepiej toleruje ten kolor, dzięki czemu zielona mata najmniej męczy wzrok podczas wielogodzinnych prac przy biurku. Jej wadą jest to, że ciemne elementy części kartonowych może się z nią zbytnio zlewać, ale w kontekście komfortu dla oczu, zielona mata jest złotym środkiem między kontrastem, a komfortem pracy.

Czerń – daje genialny, maksymalny kontrast dla jasnego papieru, białej bibuły czy elementów fototrawionych. Jest też bezbłędna, jeśli chcesz fotografować gotowe detale na ładnym tle. Minusem jest to, że z czasem nadrukowana na niej siatka zaczyna się “rozmywać” w oczach.

Niebieski i szary – to świetne, neutralne alternatywy. Szary kolor doskonale współpracuje z kartonem barwionym w masie i plastikowymi ramkami, nie oszukując przy tym percepcji barw.

Maty przezroczyste – to z kolei absolutna rewelacja dla osób, które potrzebują podświetlić projekt od dołu za pomocą jakiegoś lightboxa. Niezastąpiona pomoc przy kalkowaniu i przerysowywaniu planów a jasny papier przenosisz na stronę czarną. Dodatkowo czarny tył służy Ci jako profesjonalne tło do robienia zdjęć z postępów Twoich prac.

Jaką matę wybrać?


Jeśli chodzi o rozmiar, musisz oszacować swoje pole robocze i przestrzeń na biurku, które chcesz zagospodarować wyłącznie do celów cięcia elementów na macie. Takim powszechnym standardem dla modelarzy jest mata o wielkości A3. Architekci, plastycy z chęcią sięgną po maty A2 lub większe. Gdy masz niewielkie biurko, spokojnie mata A4 spełni Twoje oczekiwania, ale dobrze pomyśleć o gumowej podkładce, żeby się nie ślizgała.

Jeśli chodzi o kolor – zielony to najbardziej przyjazny dla oka kolor i najbardziej neutralny do cięcia elementów. Maty szare i czarne wyglądają zjawiskowo, a zwłaszcza gdy chcesz robić zdjęcia aktualnych prac prosto z biurka. Czarne tło nada fajnego kontrastu, co z pewnością będzie wykorzystane do fotografii do celów napisania przeze mnie książki modelarskiej.

Dla osób, które chcą rozłożyć matę na całą powierzchnię biurka, powinny być świadome, że zmieni im się znacząco kolor powierzchni na całej przestrzeni blatu, co dla niektórych może być istotne w kwestii gustu i symbiozy estetycznej z innymi kolorami mebli w pomieszczeniu. Ale to również kwestia indywidualna.

Jeśli nie sklejasz wiele godzin, a Twoja pasja jest dorywcza, to kolor nie ma tu aż takiego znaczenia, dlatego można kierować się bardziej innymi czynnikami jak grubość, ilość warstw czy rozmiarem maty.


Anatomia cięcia. Czyli co się dzieje z matą pod naciskiem ostrza


Zobaczmy kilka przykładów cięcia skalpelem oraz nożykiem segmentowym.

Kiedy wbijasz skalpel w matę trójwarstwową, ostrze bez problemu przechodzi przez miękką, wierzchnią warstwę i nagle trafia na opór. Granica między miękkim wierzchem a twardym rdzeniem jest tu bardzo ostra. Jeśli dociskasz nożyk zbyt mocno albo pracujesz tępym ostrzem, wgryziesz się w ten twardy środek. A ponieważ on nie jest elastyczny, zostanie w nim trwała, bruzda.

W macie pięcio-warstwowej sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Pomiędzy miękkim wierzchem a twardym rdzeniem znajduje się warstwa pośrednia, która działa jak wspomniana wcześniej “strefa zgniotu w samochodzie”. Ostrze, zanim uderzy w twardy mur rdzenia, trafia na tę amortyzującą poduszkę. Efekt? Mata wybacza błędy. Masz tu znacznie mniejsze ryzyko powstania trwałych rys i lepsze samo-gojenie przy głębokich nacięciach, ale warto zwrócić szczególną uwagę, że to dzieje się głównie podczas pracy z grubym i twardym materiałem, jak np. tektura introligatorska.

W praktyce modelarskiej oznacza to jedno: przy matrycy pięcio-warstwowej możesz ciąć mocniej i mniej kontrolować nacisk. Przy zwykłym papierze czy kartonie o gramaturze 160 gramów nie poczujesz wielkiej różnicy, bo tam nacisk jest minimalny. Różnicę poczujesz natychmiast, gdy przyjdzie Ci wycinać elementy z już jedno czy dwumilimetrowej tektury, sklejki, balsy wykonując długie, siłowe cięcia wzdłuż linijki.

Sztywność i wybrzuszanie


Konstrukcja maty wpływa też na to, jak zachowuje się ona na Twoim biurku. Mata trójwarstwowa łatwiej odkształca się pod wpływem temperatury. Jeśli kupisz ją w dużym formacie – na przykład A1 – i będziesz przechowywać pionowo, oparta o ścianę, to pod własnym ciężarem zacznie falować już po kilku dniach.

Mata pięcio-warstwowa, dzięki dodatkowym warstwom, ma większą sztywność wewnętrzną. O ile w małych formatach A4 czy A3 ta różnica jest niemal nieodczuwalna, o tyle przy formacie A2 staje się wyraźna, a przy A1 i A0 jest już absolutnie fundamentalna, bo opierając w pozycji pionowej na pewno się wygnie i będzie miała tendencje do falowania. No ale… matę używamy najczęściej na płasko, w pozycji pionowej na biurku.

Jaką matę wybrać ?


Mata trójwarstwowa ma sens, jeśli szukasz formatu do A3, tniesz głównie papier i karton z arkuszy z częściami. To świetny wybór na uniwersalną matę do wszelkich zastosowań w modelarstwie.

Mata pięcio-warstwowa to opcja dla Ciebie, jeśli regularnie tniesz grubą tekturę, balsę czy sklejkę, spędzasz przy biurku długie godziny i szukasz maty na bardziej cięższe warunki cięcia.

Mata pięcio-warstwowa z definicji powinna powinna wystarczać na dłużej, ale nie jest to złota zasada bo wszystko zależy od tego jak szybko ją eksploatujesz oraz czy używasz jej zgodnie z zastosowaniem, ważnym aspektem jest również sama jakość materiałów z których została taka mata wykonana, bo często okazuje się, że lepszą matą jest 3-warstwowa dobrej jakości, niż 5-warstwowa złej jakości wykonania o czym napisałem w dalszej części artykułu.


Praktyka


Jak prawidłowo wycinać elementy na macie?

Żeby wydłużyć jeszcze bardziej żywotność maty, a nawet żywotność ostrza Twojego nożyka lub skalpela, zalecam żeby wyrobić sobie odpowiednią technikę cięcia. Nie jest to tylko trzymanie narzędzia do cięcia w odpowiedniej pozycji, ale również odpowiedni nacisk wycinając konkretny materiał na określonej macie, bo również on potrafi uchronić nie tylko ostrze, nie tylko zachować jakość wycinania, ale również zapobiec trwałemu uszkodzeniu maty poprzez jej przecięcie.

Staraj się trzymać skalpel pionowo


A nie pod kątem! – Oczywiście jeśli nie masz potrzeby wycięcia elementu pod kątem bo również tak można wycinać, ale lepiej do cięcia pod kątem użyć starej maty dedykowanej do takich specjalistycznych zadań o których napisałem w dalszej cześci artykułu.

Skalpel trzymany pionowo — czyli pod kątem 90 stopni do powierzchni maty — wchodzi w PCV jak idealny klin. Ponieważ ostrza skalpeli są ultra-cienkie i mają często zaledwie np. 0,3 milimetra grubości, pionowe cięcie tworzy w macie mikroskopijną szczelinę dokładnie o tej samej szerokości. Jest ona wąska, prostopadła do powierzchni, a tworzywo zostaje jedynie delikatnie rozepchane na boki, a nie rozszarpane.

I taka szczelina goi się sama idealnie. Plastyfikowany PCV po obu stronach cięcia jest dociskany w stronę szczeliny przez sprężystość otaczającego materiału. Łańcuchy polimerowe, rozsunięte na boki przez ostrze, wracają do siebie. Krawędzie szczeliny są równoległe, więc po wycofaniu ostrza dociskają się do siebie na całej głębokości jednocześnie. Cięcie znika wizualnie w kilka sekund, a fizycznie zarasta w ciągu minut i dlatego nie widać na takiej macie linii cięcia.

Co się dzieje pod ostrzem trzymanym ukośnie


A teraz scenariusz, kiedy trzymacie ten sam skalpel pod kątem 30°, 45° albo nawet 60 stopni — czyli tak, jak modelarz instynktownie chwyta nóż, żeby dobrze widzieć linię cięcia i mieć wygodną pozycję dłoni. To jest naturalna pozycja, której każdy uczy się intuicyjnie: palec wskazujący oparty wzdłuż grzbietu, kciuk i palec środkowy ściskają rączkę, a cała dłoń jest pochylona.

Pod takim kątem ostrze wchodzi w matę zupełnie inaczej. Zamiast wąskiej, pionowej szczeliny, tworzy ukośne nacięcie. Na powierzchni wszystko wygląda normalnie – niby, zwykła, cienka linia. Ale pod powierzchnią ostrze biegnie lekko na ukos, dosłownie rozwarstwiając miękkie PCV. Tworzy się ostre, ukośne ścięcie, przez które tworzywo traci swoją pierwotną geometrię.

I tu pojawia się problem z samo-gojeniem. Materiał po jednej stronie nacięcia staje się luźną, podciętą od spodu “klapką tworzywa”. Ona nie ma już pod sobą stabilnego oparcia, bo pod spodem powstała pusta, ukośna przestrzeń. Z kolei materiał po drugiej stronie ma postać ostrego klina. Te dwie krawędzie nie są już dla siebie lustrzanym odbiciem, więc elastyczny plastyfikator nie jest w stanie docisnąć ich do siebie tak idealnie, jak przy cięciu pionowym. Ta podcięta klapka po prostu nie ma się o co oprzeć i delikatnie odstaje.

Efekt? Ukośne nacięcie zostaje na macie znacznie dłużej, a najczęściej już na zawsze. Taka linia staje się subtelnie biaława, ponieważ światło załamuje się na krawędzi tej podważonej klapki pod zupełnie innym kątem. Przejeżdżając palcem po macie, wyraźnie wyczujesz pod opuszkiem palca leciutkie uniesienie tworzywa. To są właśnie te charakterystyczne „blizny”, które widzicie na używanych matach po latach pracy – nawet u kogoś, kto uważał, że ciął bardzo ostrożnie.

Drugi mechanizm – kierunek włókien polimerowych


Jest jeszcze druga warstwa tego zjawiska, bardziej subtelna i trochę bardziej techniczna. PCV nie jest izotropowy — w trakcie produkcji laminowanie warstw przebiega w pewnym kierunku i łańcuchy polimerowe są lekko zorientowane wzdłuż osi walcowania (to dlatego niektóre maty pęknięte po latach, pękają preferencyjnie w jednym kierunku). Ostrze pionowe przecina te łańcuchy prostopadle — czyste rozsunięcie. Ostrze ukośne przecina je pod kątem — niektóre łańcuchy są rozcinane, niektóre rozciągane, niektóre podcinane. Powrót na miejsce jest bardziej nierównomierny. To dokłada kolejny powód, dla którego ukośne cięcia goją się gorzej (ba, a nawet wcale!). Poza tym możecie sami zaobserwować, że cięcia w różnych kierunkach potrafią zupełnie inaczej wymusić siłę dociśnięcia ostrza do maty. Zauważyliście też ten efekt?

Trzeci mechanizm – głębokość penetracji


Pod kątem 45°, żeby przeciąć tę samą grubość papieru, kartonu czy innego materiału, ostrze musi wniknąć w matę głębiej, w sensie pionowym niż przy cięciu pionowym. Geometria jest taka, że penetracja pod ostrym kątem znaczy dłuższą drogę ostrza przez materiał. Skalpel pionowy wchodzący 0,3 mm w PCV przecina karton o grubości 0,2 mm. Skalpel pod kątem 45 stopni musi wniknąć efektywnie 0,4-0,5 mm, żeby przeciąć ten sam materiał. Czyli zbliża się do twardego rdzenia szybciej, a w macie cienkiej (1,5-2,0 mm) może już go dotykać.

To znaczy że ten sam modelarz, robiący te same cięcia, ale ukośnie zamiast pionowo, zużywa matę dwukrotnie szybciej i zostawia w niej trwałe ślady tam, gdzie modelarz tnący pionowo zostawiałby tylko samo-gojące się szczeliny. Czy do tego momentu to wszystko jest proste do zrozumienia?

Praktyka warsztatowa – co z tym zrobić. Pierwsza zasada


Ucz się trzymać skalpel jak najbliżej pionowo. Ja wiem, że tutaj jest dużo nawyków i przyzwyczajeń od których naprawdę ciężko się odzwyczaić. Ideał to 90 stopni, czyli ostrze prostopadłe do maty. To wymaga przestawienia chwytu – zamiast „jak długopis” pod kątem, ostrze ma być wbijane od góry, dłoń pracuje nad ostrzem, nie obok niego. To jest trudniejsza pozycja na początku, mniej wygodna, gorzej widać linię cięcia, ale daje cięcia gładsze, ostrza tępią się wolniej, a mata starzeje się równomiernie i też wolniej.

Druga zasada, szczególnie dla modelarzy kartonowych


Przy wykrawaniu szczegółów i łuków metodą „dzięciolenia” (dla przypomnienia to są wielokrotne mikro-nakłucia po obwodzie nieregularnej linii cięcia) staraj się trzymać skalpel pionowo, nawet jeśli to oznacza obracanie arkusza z elementem albo siedzenie wyżej nad biurkiem.

Ja tutaj zawsze wycinam najpierw kontur elementu dookoła krawędzi cięcia w odległości kilku mm lub cm w zależności od wielkości części i potem obracam taki kawałek z elementem, co pozwala mi znacznie lepiej kontrolować cięcia.

Trochę ergonomia stanowiska zaczyna mieć tutaj znaczenie, bo zbyt niskie krzesło wymusza ukośny chwyt, a krzesło wyższe pozwala na bardziej pionowe ustawienie ostrza.

Trzecia zasada


Być może pomyślicie: „Skoro cięcie pionowe jest najlepsze, to od teraz wszystko będę ciął jak od linijki pod kątem 90 stopni”. W teorii super, ale w praktyce czeka Was brutalne zderzenie z fizyką.

Kiedy musicie przeciąć grubą, dwumilimetrową tekturę introligatorską z podklejonymi np. wręgami do modelu, balsę czy sklejkę, musicie utrzymać ostrze prostopadle do maty, żeby krawędź części była idealnie równa. Jednak rączkę noża instynktownie pochylasz bardzo nisko w stronę biurka, żeby ostrze kroiło materiał pod łagodnym kątem, a nie wbijało się w niego jak np. w kołek.

Przy takich materiałach musicie użyć ogromnej siły, może nie ogromnej, ale zdecydowanie większej, niż klasyczne wycinanie elementów kartonowych. I tu pojawia się nieunikniony kompromis: ostrze, po przejściu przez twardą tekturę, z impetem i większym naciskiem wpada prosto w matę. Wtedy mata potężnie obrywa.

Wybór jest prosty – albo dociśniesz mocno i zaryzykujesz głębszą rysę na macie, najczęściej wtedy lubią łamać się czubki ostrza a nawet skalpela, bo zauważyłem, że do takich ciężkich prac modelarze wciąż używają skalpela w twardym materiale (!), który raczej przeznaczony jest do kartek papieru lub kartonu na którym wydrukowane są części do modelu.
Albo możecie takie cięcie wykonać najeżdżając kilka razy, np. 2-3 razy po jednej linii cięcia na tekturze i dzięki temu ostrze nożyka łagodniej trafia na powierzchnię maty. Tutaj w tym przykładzie trzeba już uczyć się kontrolować nacisk dłoni trzymającej ostrze, oraz równomierne prowadzenie rączki skalpela czy nożyka z tą samą siłą.

Ale pamiętajcie, że siła nacisku ma być różna w zależności od materiału jaki tniecie – nie naciskajcie zbyt mocno podczas cięcia części które są na kartonie 0,2 mm, bo nie ma to najmniejszego sensu. Chyba, że ostrze jest tępe, ale w mojej szkole takie ostrze natychmiast powinno być wymienione.

Właśnie do takich ciężkich, siłowych prac stworzono grube, pięcio-warstwowe maty. Ich wewnętrzna strefa amortyzacji przyjmie na siebie ten mocniejszy nacisk o którym przed chwilą napisałem, chroniąc rdzeń przed zniszczeniem.

Wnioski…


Kluczową kwestią jest to jak używasz nożyka lub skalpela, bo to nie tylko jakość samych cieć, to nie tylko oszczędzanie ostrzy w narzędziach do cięcia, ale również oszczędzanie maty. Musicie wiedzieć, że matę można mieć najdroższą na świecie, ale jeśli źle trzymasz skalpel, zużyjesz ją trzy razy szybciej.

To znaczy, że inwestycja w droższe maty, jak np. OLFA jest częściowo zmarnowana, jeśli technika cięcia jest niepoprawna. I drugi punkt – kiedy widzisz na swojej macie te subtelne białawe ślady, których nie ma w innych miejscach, to nie jest wina maty. To jest informacja o twojej technice. To Twoja mata pokazuje Ci, że trzymasz ostrze pod kątem. Możecie to zignorować albo możecie to skorygować. To jest mój rodzaj uczciwej, technicznej obserwacji, która mogłaby być marketingiem producentów, bo żaden producent maty nie powie Wam, że to wasza technika decyduje o żywotności jego produktu – woli Wam sprzedać kolejną matę…


Problem ze ślizganiem się maty na biurku. Jak zapobiec ?


Kolejny wątek, ślizganie maty po biurku. To jest jeden z tych problemów, który modelarze często ignorują, a który po cichu sabotuje precyzję cięcia, zwiększa ryzyko skaleczenia, a przede wszystkim na co ja zwracam uwagę odbiera komfort mojego hobby. Mata, która ucieka pod naciskiem linijki, może spowodować uszkodzenie krawędzi cięcia ostrzem, podczas gdy mata może przesunąć się pod naciskiem siły dociskania np. linijki do maty.

Dlaczego mata w ogóle się ślizga


Trzy rzeczy decydują o tym, czy mata zostaje na miejscu, czy ucieka. Po pierwsze, materiał blatu. Lakierowane meble, laminowane biurka, blaty z melaminy mają śliską, sztywną powierzchnię i niska adhezja PCV do takiego materiału jest po prostu faktem. Mata po latach (albo czasem nawet miesiącach) utraty plastyfikatora, czyli tej gumowatej domieszki potrafi w ogóle już nie przylegać do biurka.

Po drugie, czystość. Najmniejsza warstwa kurzu, pyłu papierowego po szlifowaniu, włókienek z wycieranych elementów — to wszystko działa jak “mikro-łożyska kulkowe” między matą a blatem – warto od czasu do czasu zadbać o czystość środowiska pracy.

Po trzecie, geometria nacisku. Jeśli pchacie linijkę nożem pod kątem, siła zostaje rozłożona ukośnie, a wektor poziomy tej siły to dokładnie ten, który chce tą matę przesunąć. Prosta fizyka.
W praktyce mata trzymana tylko własnym ciężarem ucieka zawsze, kiedy nacisk wzdłuż linijki przekracza pewien próg. Przy cięciu cienkiego papieru próg ten jest wysoki i mata stoi w miejscu. Przy cięciu tektury 2 mm albo balsy próg jest niski i mata najzwyczajniej ucieka. Stąd potrzeba aktywnego unieruchomienia.

Metody domowe, tanie i skuteczne


To antypoślizgowe podkłady pod maty. Mata antypoślizgowa to moja osobista rekomendacja i robi największą różnicę za najmniejsze pieniądze. Takie maty antypoślizgowe możecie kupić np. w Castoramie albo OBI czy IKEA. Ja osobiście używam takiej przezroczystej maty silikonowej i sprawdza się znakomicie. Kupiłem ją w którymś z marketów ogólnobudowlanych była dostępna w sprzedaży na dowolną długość, dzięki czemu nie musicie kupować długich rolek, a jedynie tyle cm ile potrzebujecie i dociąć ją na odpowiednią wielkość Waszej maty.

Drugim tanim i skutecznym sposobem, żeby mata ( – i uwaga nawet nowa potrafi się ślizgać) nie tańczyła Wam na biurku, to siatki z miękkiego PCW, silikonu albo gumy. Kosztują ponoć 25-40 zł, a naprawdę wystarczają na całe życie warsztatowe, łatwo się tnie nożyczkami do dowolnego kształtu i wymiaru. To są zazwyczaj cieniutkie siateczki na stół albo pod dywany czy okładziny, ale uważajcie, żeby nie kupić zbyt grubej.

Każdy z tych podkładów anty-ślizgowych pod matę wycinacie o 5 mm-10 mm mniejszą niż wasza mata po obu wymiarach, kładziecie na biurko, kładziecie na to matę – i gotowe. Mata stoi nieruchomo, jakby była przyklejona, a Wy macie święty spokój i komfort w głowie.

Kolejnym sposobem jest wilgotna ścierka pod matę. To stary trik kreślarski. Bierzecie ścierkę bawełnianą, lekko zwilżacie wodą, wykręcacie do prawie sucha, kładziecie na blat, na to matę. Adhezja wilgotnej tkaniny do PCW i do blatu jest bardzo wysoka, mata praktycznie się przykleja. Wada – działa kilka godzin, potem ścierka wysycha i traci moc. Polecam jedynie jako rozwiązanie awaryjne, a nie codzienne.

Są też sposoby, aby unieruchomić matę przez przyklejenie jej taśmą dwustronną, co kiedyś praktykowałem dorywczo, ale na dłuższą metę ta technika jest mało wygodna. Jej nie polecam, bo jest jednorazowa i przy zdejmowaniu maty zostawia kleisty osad na blacie i na spodzie maty. Plus kiedy zechcecie matę obrócić albo przesunąć – musicie wszystko odklejać.

Rozwiązania profesjonalne i półprofesjonalne


Jeśli chcecie naprawdę spersonalizować swoje biurko tylko do celów modelarskich, możecie użyć listwy ograniczające na krawędziach biurka. To rozwiązanie na pewno działa długoterminowo, bo jak długo będą listewki na stałe doczepione do blatu biurka, na tak długo będą ograniczać przesuwanie się maty. Listewki możecie do samego biurka przykleić, zamiast przykręcać, co na pewno wpłynie na estetykę i bezpieczeństwo, że się nie skaleczycie, bo nie będzie wystawała żadna główka wkrętu.

Można to zrobić naprawdę elegancko i estetycznie, a co najważniejsze to na dowolny wymiar. Możecie w ten sposób zamontować sobie na stałe szablon o tych samych wymiarach np. A3 i tylko co jakiś czas podmieniać maty. Możecie również całe biurko dookoła w taką matę wyposażyć i okleić wokół listewki, co będzie sprawiało wrażenie również dekoracyjne, oprócz tego użytkowego.

Listewki mogą być drewniane albo z materiału PCV. To już kwestia Waszej estetyki. Mata wsuwa się między te listewki i mechanicznie nie może uciec ani w lewo, ani w prawo. To jest standard zawodowych pracowni introligatorskich i grafików. Koszt – kilkadziesiąt złotych za listwy, kilka wkrętów lub na klej. Trochę roboty, ale raz na zawsze.

Co robić, czego nie robić


Nie smarujcie spodu maty żadnymi substancjami klejącymi typu „spray antypoślizgowy”, gum arabicznych czy klejów do dywanów. PCV ma swoją chemię, te substancje wnikają w plastyfikator, lokalnie go uszkadzają i po roku albo szybciej macie pod matą lepkawą plamę, a samo-gojenie w tym miejscu już nie wraca.

Nie używajcie taśm malarskich ani montażowych jako stałego rozwiązania. Klej z tych taśm po
miesiącach starzeje się i przykleja się do PCV na stałe — przy próbie odlepienia odrywa wierzchnią warstwę maty. Chociaż można ten sposób użyć jedynie w sytuacji, gdy nie macie innego wyjścia. Wówczas można przykleić matę do biurka, łącząc jedynie krawędzie maty na około 1 cm, bezpośrednio od góry z powierzchnią biurka.  

Nie kładźcie maty na gołym papierze albo gazecie – to typowy domowy trik, który wydaje się działać, bo „papier nie ślizga się tak jak laminowany blat”. W rzeczywistości papier działa wręcz przeciwnie, bo między matą a papierem zbierają się włókna i pył, a sama gazeta przesuwa się po blacie. Plus papier wchłania wilgoć i pył z otoczenia, co przyspiesza starzenie spodu maty, a zamiast tego już lepiej użyć poprzedniej sztuczki z taśmą klejącą.

Nie polegajcie też na samym ciężarze maty, w trakcie cięcia geometria nacisku jest taka, że wektor poziomy siły wytwarzanej przez ostrze przeciągane wzdłuż linijki przekracza próg adhezji nawet przy obciążeniu maty. Mata więc ucieka, choć ciężar by sugerował, że nie powinna.

I na koniec jeszcze jedna ważna obserwacja – bardziej ciekawostka: stabilność maty jest dla cięcia bezpieczna, ale ma jeden ukryty plus, którego ludzie nie doceniają – stabilność oszczędza ostrza.

Zauważcie, że uciekająca sporadycznie mata pod naciskiem wymaga, żebyście instynktownie dociskali nóż mocniej, żeby przesunąć ostrze nożyka lub skalpela mimo poślizgu. Zwróćcie uwagę, że specjalnie napisałem, żebyście instynktownie dociskali ostrze do maty mocniej, ale nie dlatego, żeby przeciąć materiał, ale żeby właśnie tym nożykiem pomóc sobie docisnąć mocniej matę, bo myślicie, że unikniecie w ten sposób przesunięcia się maty na biurku..

Mocniejszy nacisk znaczy szybsze tępienie ostrza i szybsze starzenie maty, a nawet w skrajnych przypadkach ułamanie ostrza, którego fragment zostaje w macie. Czy ktoś spotkał się już z takim zjawiskiem? Jeśli tak, to właśnie dlatego, że zbyt mocno dociskacie ostrze do maty i pośrednią przyczyną jest to, że trzymacie ostrze pod złym kątem.

Stabilna mata pozwala wam ciąć z minimalnym, kontrolowanym naciskiem. To jest dokładnie ten sam mechanizm, o którym mówiliśmy w kontekście kąta trzymania skalpela i ekonomii ostrzy.

Dobra mata, dobrze unieruchomiona, trzymana pod właściwym kątem, krojona ostrym ostrzem – to jest cały system, w którym każdy element wzmacnia inne.


Pielęgnacja i konserwacja. Jak dbać o matę, żeby wydłużyć jej żywotność


Elastyczność powierzchni wierzchniej

Musisz wiedzieć, że wspomniany wcześniej plastyfikator nie został “wstrzyknięty” w matę na stałe. Z biegiem lat ten elastyczny składnik powoli i naturalnie “paruje” z tworzywa. To właśnie dlatego nowa mata tuż po wyjęciu folii ma tak intensywny, specyficzny zapach, a stara – po kilku latach, albo nawet miesiącach – robi się sztywna i krucha. Bez odpowiedniej ilości tego “zmiękczacza” cząsteczki tracą swój luz i nie potrafią już sprawnie rozsuwać się przed ostrzem.

Po pierwsze. Nie używaj chemii ani gorącej wody


Ten proces starzenia możesz jednak drastycznie i nieświadomie przyspieszyć. Mata nie lubi agresywnej chemii. Nigdy nie używaj do jej czyszczenia rozpuszczalników takich jak aceton czy ksylen. Te substancje działają na plastyfikator jak magnes – dosłownie rozpuszczają go i “wysysają” ze struktury maty, bezpowrotnie odbierając jej elastyczność. Podobnie działa gorąca woda. Wysoka temperatura sprawia, że tworzywo maty mocno się rozluźnia i “otwiera”, a elastyczny plastyfikator dostaje energii i błyskawicznie z niej ucieka – po prostu spływa do zlewu. Używając wrzątku, możesz nieświadomie postarzyć swoją matę o kilka lat w zaledwie kilka minut.

Po drugie. Czyszczenie i pielęgnacja maty


Jak więc bezpiecznie o nią dbać? Wystarczy, że do czyszczenia użyjesz wyłącznie zimnej lub letniej wody z dodatkiem zwykłego mydła, płynu do naczyń albo/i odrobiny octu. Na co dzień – jeśli pracujesz dużo, albo intensywnie, wystarczy przetrzeć ją lekko wilgotną szmatką, zawsze zgodnie z kierunkiem nadrukowanej siatki. Co dwa-trzy miesiące można zrobić jej bardziej gruntowa głęboką kąpiel.

Włóż matę na płasko do wanny lub brodzika z zimną wodą, dodaj do miski (w moim sposobie to plastikowy boks) odrobinę białego octu i kroplę lub dwie płynu do naczyń bez zbędnej ilości dodatków i detergentów – naprawdę wystarczy niewiele octu i płynu do naczyń. Po 20-30 minutach delikatnie wyszczotkuj ją dedykowaną miękką szczoteczką do zębów, butów lub inną z miękkim włosiem z miksturą z miski, spłucz, połóż płasko na ręczniku i daj jej wyschnąć.

Taka mieszanka jest całkowicie neutralna dla tworzywa – świetnie zmywa brud, odtłuszcza ślady palców i nadgarstków z maty, które znalazły się po tygodniach lub miesiącach pracy naszych dłoni i palców na macie. Taka kąpiel nie narusza struktury maty i pozwala jej zachować fabryczną elastyczność na długie lata i potrafi dosłownie „nawodnić” strukturę tworzywa.

Po trzecie. Używaj zgodnie z przeznaczeniem


Mata do cięcia, z samej definicji służy jako mata z powierzchnią do cięcia nożykami lub skalpelami. Ogólnie do używania z różnego rodzaju ostrzami. Nie używaj maty bezpośrednio do innych prac niż samo cięcie, a będzie służyć Ci dłużej. Mata podczas pracy działa jak magnes na włókna papieru, drobiny ostrzy i resztki klejów – takich jak Wikol, butapren czy BCG lub innych klejów czy farb.

Podczas wycinania na macie do cięcia rotuj pole pracy. Nie tnij ciągle w tym samym, centralnym punkcie, unikaj cięcia ciągle w tym samym miejscu po linii bo przetniesz się do rdzenia z białego PCV i to miejsce będzie definitywnie wykluczone z dalszej eksploatacji, a nie chcesz się o tym przekonać podczas wycinania jakieś małego elementu. Dbaj o to, żeby środek maty starzał się równomiernie z jej brzegami, a to pomoże ją oszczędzić w taki sposób, że nie będziesz musiał, musiała wykluczyć szybko uszkodzonych segmentów maty, bo będziesz używać różnych miejsc do cięcia na jej powierzchni.

Po czwarte. Jak już używać maty do cięcia to…


Używaj ostrych ostrzy. Tępy skalpel wymaga większego nacisku. Przez to mocniej ciągnie tworzywo, głębiej się w nie wgryza i zostawia trwałe rysy. Tępe ostrza trwale uszkadzają materiał maty i żaden plastyfikator nie jest w stanie tego zagoić, bo trzeba pamiętać, że sam plastyfikator to tylko dodatek do bazy jaką jest PCV. Zasada jest prosta: wymieniaj ostrze do pracy z kartonem, tekturą czy innym materiałem, bo w modelarstwie kartonowym używanie ostrych narzędzi to nie tylko gwarancja dobrych i porządnych cięć samych części do modelu, ale również forma dbania o matę, która z pewnością będzie wdzięcznie służyć o wiele dłużej.

Po piąte: Przechowywanie i temperatura


Matę przechowujemy tylko i wyłącznie na płasko. Postawienie dużego formatu A2 lub A1 na sztorc, opartego o ścianę „tylko na chwilę”, po tygodniu może skończyć się trwałą deformacją. Pilnuj też temperatury. Zostawienie maty latem w samochodzie, na nasłonecznionym parapecie czy blisko grzejnika to dla niej wyrok. Nie kładź na niej gorących kubków, włączonego laptopa, a tym bardziej lutownicy. Trzymaj matę z dala od źródeł światła, również tego, które dostaje się do pomieszczenia przez okno. Bezpośrednie promienie światła słonecznego powodują wypalenie plastyfikatora co może być efektem, że miejsce traci swoją gumową sprężystość i zamienia się na twardy fragment o twardości plastiku, w gorszych scenariuszach ekspozycja na bezpośrednie promienie słoneczne może nawet doprowadzić do deformacji maty, czyli wybrzuszenia. Jeśli masz matę, która leży na biurku i ma dostęp do promieni słonecznych, przykryj ją czymś w czasie, gdy nie siedzisz przy biurku. To wystarczy, żeby ją ochronić.

Nie zapominajcie o laptopach. Ludzie regularnie kładą laptopy na macie. Wlot powietrza laptopa wyrzuca powietrze o temperaturze 40-50 stopni Celsjusza, i to akurat w sposób ciągły przez godziny. Mata pod laptopem powoli się wybrzusza i tego się potem nie wycofuje.
Paradoksalnie, oprócz wysokiej temperatury, również chłód jest szkodliwy dla maty. Mata trzymana zimą w nieogrzewanym warsztacie poniżej 5 stopni Celsjusza staje się sztywna i krucha, plastyfikator chwilowo „przymarza”. Próba zwijania albo zginania zimnej maty może spowodować mikropęknięcia w warstwach, które już nie wrócą.

Podsumowując ochronę termiczną maty, zastanawiałem się jak najłatwiej dać Wam do wyobrażenia sobie co dzieje się z powierzchnią maty po nadmiernym ogrzewaniu i znalazłem świetny przykład – spróbujcie pognieść plastelinę techniczną zrobić na niej nakłucie czymś ostrym, może to być ostrze skalpela albo zwyczajna igła. A teraz spróbujcie ją wygrzać np. opalarką lub suszarką do włosów. Pozostawcie do ostygnięcia i zobaczycie, że plastyfikator w plastelinie technicznej jest wypalony a sam materiał stał się twardy niczym plastik. Tak właśnie działa temperatura na maty samo-gojące.

Po szóste: Uwaga na Super-glue i farby!

Powtórzę poniekąd punkt pierwszy – Kleje takie jak m.in. cyjano-akrylowe (CA) to dla maty absolutne zabójstwo! Każda kropla “Kropelki” czy innego “Super-Glue” zostawi trwałą, twardą skorupę, której nigdy nie usuniesz bez zniszczenia powierzchni. Dlatego jeśli pracujesz z takim klejem, zawsze podłóż na miejsce aplikowania kleju ceramiczną tackę albo kawałek innego tworzywa, np. HIPS lub starą matę, albo nawet wycięty inny fragment starej maty, jeśli nie masz aż tak dużo miejsca na biurku. Nie maluj też bezpośrednio na macie – chyba, że jest juz ona jedynie jako podłoże do malowania. O ile plamy z farb akrylowych zmyjesz rozcieńczonym spirytusem, a emalie pokroju Humbrola ruszy White Spirit (użyty bardzo ostrożnie!), to w dalszym ciągu mimo że zmyjesz widoczne plamy, to miejsce samo-gojenia może już nie działać w danym fragmencie, a co za tym idzie możesz uszkodzić ostrze nożyka lub skalpela a w gorszych scenariuszach uszkodzić materiał wycinanego elementu.

Pierwsza pomoc, czyli typowe problemy


Co zrobić, gdy coś pójdzie nie tak? Bez paniki na spokojnie, opowiem Wam kilka sztuczek, dzięki którym można rozwiązać większość problemów.

Problem 1: Mata po rozpakowaniu ma intensywny zapach
Osobiście podoba mi się ten zapach „nowości”. To tylko ulatniający się plastyfikator. Wyjmij ją z folii i zostaw w przewiewnym pomieszczeniu, jeśli zapach Ci przeszkadza. Po kilku dniach zapach całkowicie zniknie.

Problem 2: Mata przestała się goić
Powody mogą być dwa: albo tniesz za głęboko i “orzesz” twardy rdzeń, albo mata po prostu wyschła ze starości. Zafunduj jej wspomnianą wcześniej kąpiel w zimnej wodzie z octem. Jeśli dalej nie pomoże czeka Cię zakup nowej maty.

Problem 3: Mata się wybrzuszyła i pofalowała
Najpierw spróbuj metody tradycyjnej: połóż ją płasko na równej powierzchni, przykryj dużą, sztywną blachą lub arkuszami grubej tektury i obciąż stosem ciężkich książek na kilka dni. Jeśli to nie pomoże, czas na metodę termiczną. Układasz matę na podwójnym ręczniku, przykrywasz ją drugim ręcznikiem od góry i prasujesz żelazkiem ustawionym na tryb „wełna” – bez pary! Robisz to tak długo, aż mata zrobi się wyraźnie ciepła i plastyczna. Wtedy natychmiast dociskasz ją najcięższymi książkami, jakie masz w domu i zostawiasz do całkowitego ostygnięcia.

W razie potrzeby powtórz ten proces trzy lub cztery razy. Mata powinna wrócić do idealnego poziomu o ile jej rdzeń nie jest uszkodzony na tyle, że ten zabieg nie pomoże, albo plastyfikator jest zupełnie uszkodzony na dominującej powierzchni maty.

Pora wymienić matę gdy…


Jeśli przed chwilą omówione techniki nie pomagają to czas na wymianę maty. Mata przestaje sama się goić nawet przy płytkich cięciach, rdzeń odsłonięty na większości powierzchni. Mata jest stale wybrzuszona po wszystkich kuracjach – mamy tu efekt nieodwracalnego przegrzania. Jeśli mata ma plamy z kleju CA albo lakieru, których nie da się usunąć. Wymieniamy też gdy mata ma „ślizg” (utraciła anty-poślizgowość, karton czy papier ciągle ucieka pod ostrzem).


Stara mata do cięcia. Nie wyrzucaj!


Lista zastosowań starej maty jest w moim warsztacie obfita i dzięki temu potrafię wydłużyć pracę głównej maty do cięcia, którą odciążam niektórymi pracami modelarskimi. Na starej macie możecie:

Wybijać nity, piłować i szlifować krawędzie


U mnie to świetne zastosowania dla zużytej maty. Stara mata, której z oczywistych powodów nie jest nie żal, idealnie nadaje się do prac, gdzie nowa mata cierpiałaby, czyli punktowe uderzenia młoteczkiem przy wybijaniu nitów, które zostawiają wgłębienia, wybijanie otworów ściętymi końcówkami igieł to tworzenia otworów czy wycinanie otworów sztancami biopsyjnymi to tylko kilka zastosowań, które można robić na starej macie, nie poświęcając do tego głównej maty, która ma służyć jedynie do “grzecznego” cięcia.

Do tego dochodzi piłowanie czy szlifowanie, które zanieczyszcza powierzchnię. Stara mata ta cięższe prace naprawdę Wam wybaczy lepiej niż miałaby trafić do kosza.

Malowanie farbami i używanie klejów


Ja nie mam takiego komfortu, że mam oddzielne stanowisko do malowania czy sklejania, fajnie by mieć podzielone sekcje na określone rodzaje prac nad modelem, jak planowanie,l wycinanie, sklejanie czy malowanie.

Zresztą poczekajcie – sekcją planowania zazwyczaj jest moje łóżko, gdzie lubię sobie przed snem “przewertować” arkusze z częściami i z wizualizować je z rysunkami montażowymi, tworząc w głowie przestrzenny obraz na kolejne etapy prac.

Ale co z malowaniem i klejeniem na biurku – bo przecież tego w łóżku czy na wygodnym fotelu nie robię. To są prace, które tez wykonuję na biurku i często w tej samej przestrzeni i sekcji biurka co wycinanie części. Dlatego zamiast się przesuwać na inne miejsce, czy nieco obok dalej, dobrze starą matę albo nawet jej fragment użyć jako podkładka do malowania czy klejenia.

Na takiej macie nie będzie już większych zniszczeń, które są obecnie, bo przecież do wycinania części używamy zupełnie innej dedykowanej maty – i zaznaczę – dedykowanej TYLKO do wycinania elementów i do niczego więcej.

Na starej macie można malować każdym rodzajem farb, niezależnie czy są to farby wodne jak tempera czy akwarela czy farby akrylowa albo olejne typu Vallejo, Tamyia, AK czy inne. Z czasem możecie sobie nawet taką starą matę również umyć i wyczyścić jakimś delikatnym lub rozcieńczonym rozpuszczalnikiem, jeśli chcecie, żeby efekty wizualne i komfort pracy na czystej macie jest dla was odczuwalny w kwestii wygody. Ale pamiętajcie, że to ta stara mata dalej będzie służyła do tych cięższych prac, a nie do wycinania. Bo w ten sposób oszczędzacie Waszą główną matę.

Również żadną barierą do używania starej maty są kleje i to naprawdę te ciężkie dla maty, a chyba najcięższym jest klej CA czyli cyjano-akrylowy, “kropelka”, “Super-glue|. Pamiętajcie jednak, że nawet dla starej maty klej CA jest zabójczy, bo nie da się go tak łatwo usunąć jak kleje wodne typu BCG czy Wikol, albo polimerowe czy butapreny. Jedyna opcja usunięcia kleju CA z maty, to zeskrobanie go nożykiem.

Klej cyjano natychmiast wnika w PCV, łączy się chemicznie z plastyfikatorem i tworzy trwałe plamy – to nie jest kwestia estetyki, tylko fizyki materiału. Plama z CA na macie to nie jest zwykły brud, który da się usunąć – to jest już CA chemicznie zespolony z PCV.
Do listy zastosowań starej maty to również lutowanie cynowe, cięcie taśm maskujących (np. taśmy kaptonowej, mieszanie żywicy epoksydowej dwuskładnikowej, prace z masami modelującymi typu Milliput i Magic Sculpt (mała mata działa świetnie jak podkładka pod ugniatanie), czy zwyczajnej plasteliny czy modeliny, szpachlowanie szpachlami do modeli oraz jako podkład pod wszelkie operacje wymagające stabilnego, niezbyt cennego podłoża – praca z drutami itp.

Jak widzicie lista zastosowań dla starej maty potrafi być długa, a jedyne ograniczenia to własna wyobraźnia, której nie brakuje artystom wykonującym wszelkiego rodzaju rękodzieła w tym m.in. modelarzom.


Linie siatki. Czy są potrzebne i dokładne?


Nadruki na matach samo-gojących nie są tylko „ozdobą” ani marketingiem — to w praktyce wbudowany zestaw prostych linii pomiarowych, które mają przyspieszyć pracę i ograniczyć liczbę błędów. Zazwyczaj są wyznacznikiem długości i kątów i pomagają zachować odpowiednie proporcje materiałów z którymi pracujemy na macie. Można powiedzieć, że to taki dodatek od producenta, który nie jest potrzebny, żeby cięcie na macie było możliwe, ale bardziej spełnia tu funkcję dodatkowego pomocnika. Dla modelarza kartonowego ich sens najlepiej widać wtedy, gdy pracuje się seryjnie i precyzyjnie bez ciągłego sięgania po linijkę czy kątomierz dla niektórych elementów.

  • Biała siatka: (najczęściej 1 cm, czasem z podziałką co 5 mm) pełni kilka funkcji jednocześnie.
  • Utrzymanie geometrii elementów: pozwala szybko sprawdzić, czy część jest faktycznie prostokątna i czy nie „uciekła” podczas cięcia lub klejenia.
  • Równoległość i prostopadłość: bez przykładania kątownika możesz ocenić, czy krawędzie biegną równolegle do siebie lub pod kątem prostym.
  • Skalowanie „na oko”: przy dorabianiu detali (np. wręgi, podkładki, wzmocnienia) możesz od razu odczytać przybliżone wymiary bez odmierzania od zera czy za pomocą linijki.
  • Powtarzalność: gdy wycinasz kilka identycznych elementów, ustawiasz arkusz względem siatki i powtarzasz cięcia według tych samych odniesień.

Dla modelarzy kartonowych to szczególnie ważne przy pracy z cienkimi paskami (listwy, podłużnice), gdzie nawet odchyłka rzędu 0,5 mm robi różnicę w spasowaniu.

Zwróćcie uwagę, że tuż przy krawędziach mat są również podziałki. Oznaczenia długości na obrzeżach maty zastępują linijkę w wielu sytuacjach:

  • Np. szybkie odcinanie pasków o zadanej szerokości (np. 2 mm, 3 mm, 5 mm, ja tak często odcinam sobie kawałki taśmy maskującej od Tamyia)
  • Przycinanie drutu, patyczków lub prętów plastikowych używanych jako wzmocnienia.

To wszystko może drobiazg, ale eliminuje ciągłe odkładanie nożyka i sięganie po dodatkowe narzędzia jak linijki czy kątomierz, a korzystanie z tej opcji, bo jak wspomniałem to tylko opcja i dodatek do maty.

Znaczniki kątów umożliwiają również precyzje przy skosach i konstrukcjach w których trzeba sprawdzić na szybko kąty 30°, 45°, 60° (i często 90°). Można z nich korzystać podczas układania takich elementów jak łopaty śmigieł, wsporniki, maszty – tam symetria i powtarzalność są kluczowe wizualnie, więc naprawdę zachęcam do spróbowania wykorzystania tej funkcjonalności w Waszych matach.

W praktyce często wystarczy ułożyć element względem nadrukowanego kąta, zabezpieczyć go na przykład taśmą maskującą od Tamiya i ciąć wzdłuż prowadnicy.

Kolejna rzecz to okręgi pomiarowe – niedoceniane, ale praktyczne. Te nadruki rzadziej się pojawiają, ale potrafią zastąpić część pracy z cyrklem, np. szybkie sprawdzenie średnicy elementu (np. krążka, koła), ustawienie ostrza cyrkla na właściwy promień bez zgadywania na ślepo.

Pozwala też kontrolować symetrię wyciętych okręgów, a uwierzcie mi, że przy dużych średnicach (np. elementy lotnicze, podstawy wież, czy kołach do pojazdów) to realna oszczędność czasu.

Kiedy nadruki przestają wystarczać


Moja uwaga z doświadczeń – że nadruki nie zastąpią wszystkiego:

  • Przy tolerancjach poniżej 0,2–0,3 mm i tak potrzebna jest dobra linijka i precyzyjny kątownik, bo nie do końca wierzę tym podziałkom, a poza tym one mają zazwyczaj bardzo grube białe linie.
  • Siatka na macie może się minimalnie „rozjechać” przez zużycie lub deformację – przy bardzo dokładnych pracach nie powinna być jedynym odniesieniem.
  • Kolor linii (biały na zielonym vs. czarny na jasnym tle) wpływa na widoczność – dla niektórych oczu to realna różnica w komforcie pracy. Ja już jestem przyzwyczajony do białych linii na zielonym tle.

Praktyczny przykład…


Powiedzmy, że do czegoś potrzebujemy 5 pasków z brystolu. Wystarczy, że przyłożymy kawałek arkusza do siatki i zamiast każdorazowo mierzyć linijką, ustawiamy arkusz równolegle do siatki, korzystając z podziałki na krawędzie,a następnie prowadzimy ostrze wzdłuż tej samej linii siatki.

Efekt jest oczywisty: wszystkie paski są równe, a czas pracy spada o połowę. To jest fajne rozwiązanie, jeśli ktoś buduje przykładowo modele okrętów i chce mieć podział blach na poszyciu w części podwodnej.


Maty samo-gojące dostępne w Polsce


Maty niedostępne w Polsce


Maty nie dostępne na Polskim rynku, ale warte zwrócenia uwagi – Excel Blades. Marka z USA, która produkuje m.in. ostrza do skalpeli i żyletki tnące z których korzystam. Maty są również 5-warstwowe 3 mm.

Są też mniej popularne takie jak Army Painter, Revell, Humbrol, Mr.Hobby, Italeri, Infinimodel, Madworks i cała gama tak zwanych “no name” z allegro i chińskich stron zakupowych, które nie koniecznie są w symbiozie z jakością, którą my modelarze wykorzystujemy w naszej profesji.


Dlaczego większość modelarzy wybiera maty OLFA i czy warto?


Czuję, że oprócz nagrywania wrzutek i scenek kamerkami do filmu na YouTube oraz treść tego artykułu to ta część, nie licząc przeglądu mat dostępnych w Polsce, zajęła mi najwięcej czasu, ale mam nadzieję, że ta sekcja nie spowoduje, że Szanowni czytelnicy nie uznają, że piszę na korzyść lub niekorzyść różnych producentów, ponieważ w moich filmach i treściach staram się nie reklamować konkretnego produktu czy asortymentu, ale obiektywnie ocenić funkcjonalność i pomóc dopasować Wam odpowiedni produkt do odpowiedniego zastosowania, a to oznacza, że nie chcę powiedzieć, że coś jest najlepsze, a coś najgorsze. To tak nie działa, bo moja ocena jest subiektywna, ale na podstawie różnych argumentów, jestem w stanie jedynie pomóc Wam określić czy potrzebujecie konkretnie dane narzędzie czy materiał.

To tytułem wstępu o tej sekcji w której chciałbym opowiedzieć, dlaczego OLFA jest jednym z najczęściej polecanych mat w środowisku modelarskim, a co nie oznacza, że inne maty są gorsze, a jak się już zdążyliście przekonać kilka minut wcześniej, są maty, które zdecydowanie dominują zastosowaniem w konkretnych działaniach na niekorzyść mat OLFA.

Zanim przejdziemy do kolejnego rozdziału, jaką wybrać matę w krótkim poradniku i praktycznych wskazówkach zakupowych, napiszę o matach OLFA, no właśnie co z tą OLFĄ?

I teraz, Drodzy Państwo… dochodzimy do momentu, który zwykle w różnych poradnikach czy forach dyskusyjnych modelarskich się pomija. Bo wszyscy wam powiedzą — kupcie OLFĘ! Mata wystarczy wam na lata, na dekady, na całe życie modelarskie. I wiecie co? To jest prawda. Tylko niepełna, wszystko się zgadza – fajnie super…

Bo to poniekąd jest prawdą dla kogoś, kto klei dwa razy w miesiącu po pół godziny. Wyczynowe modelarstwo to nie jest weekendowy spacerek – to często codzienne wieczory, po pracy, w warsztacie, albo niektórzy kleją w pracy… Dla mnie, dla wielu z Was, dla tych, którzy kleją regularnie, mata samo-gojąca to nie jest narzędzie na całe życie. To jest narzędzie na dwa, trzy, cztery lata. Może pięć, jeśli mieliście szczęście do partii. Ale nawet może Wam nie wystarczyć na rok, jeśli nie używacie jej zgodnie z przeznaczeniem.

Przerobiłem już kilka mat OLFA, teraz bawię się na matach innych producentów. I jest coś, co – szczerze mówiąc zmieniło sposób, w jaki patrzę na to wszystko. Zazwyczaj po roku, lub kilku latach mata zaczyna się kruszyć. Zielona wierzchnia warstwa odchodzi od rdzenia. Najpierw w tych miejscach, gdzie najwięcej się cięło – czyli zawsze w samym środku, tam gdzie kładziecie arkusz z elementami do wycięcia. I co najgorsze – stara mata zaczyna brudzić. Łapie kurz, łapie pył z papierów, szlifowania, łapie resztki klejów i farb. A potem ten brud przechodzi na świeżo cięty element.

Wniosek – to nie jest awaria. To nie jest wina taniej maty z Allegro za 20 złotych. To samo dotyczy Leniara, DSPIAE, OLFY czy jakiekolwiek maty. Plastyfikator z PCV migruje. Napisałem Wam o tym wcześniej – ten chemiczny dodatek, który czyni matę miękką i sprężystą, z czasem ucieka z materiału. Wycieka w powietrze, wycieka w blat, wycieka pod wpływem temperatury, wycieka jeszcze szybciej, jeśli czyściliście matę spirytusem, albo narażanie matę na agresywną temperaturę czy chemię.

A kiedy go zabraknie, tego zmiękczacza, PCV robi się sztywne. Twardnieje i pęka. Rozwarstwia się. Właściwie sednem tej całej sprawy jest to, że dyskusja o matach powinna nie kręcić się wokół samo-gojenia, nie wokół ilości warstw, nie wokół koloru ani grubości. Tylko wokół tego, że nie musi być to OLFA, żeby wytrzymała Wam długo. Nie istnieje bowiem taka mata, nie ważne czy to jest OLFA czy jakakolwiek inna, która wytrzyma długie lata.

Maty OLFA są już długo na Naszym rynku i w momencie, kiedy modelarstwo kartonowe zaczęło specjalizować się w dziedzinie różnych udogodnień i technik, OLFA była praktycznie jednym z niewielu wyborów, które były dostępne na rynku i bardzo szybko zyskała sympatię modelarzy. Również i moją sympatię zyskała, ponieważ maty OLFA są naprawdę porządnie wykonane. Od wielu lat, entuzjaści tej pasji nie zamieniliby maty innej niż OLFA, ale uwierzcie mi, że dzisiaj naprawdę jest w czym wybierać i sam nie miałbym potrzeby zmiany maty lub przetestowania innych producentów gdyby nie potrzeba napisania tego artykułu i edukacja do celów publikacji książki modelarskiej. Dziękuję również w tym miejscu Patronom, którzy okazują wsparcie na Patronite i właśnie dzięki ich wsparciu mogę kupować akcesoria, których nie kupiłbym bez dodatkowej pomocy widzów.

Maty OLFA są dobre, ale czy najlepsze? Jestem przekonany, że nie można wyznaczyć kryterium do najlepszej maty, ponieważ to bardzo zależy od osoby, która z taką matą pracuje. Od tego jakich używa ostrzy, jaką ma technikę wycinania. Ale jako produkt wyjściowy można sobie taką matę OLFY założyć za wyznacznik.

Tutaj mata pracuje na siebie. Tępe ostrze niszczy karton. Tępe ostrze ciągnie papier/karton zamiast go ciąć. Tępe ostrze wymaga mocniejszego nacisku, a mocniejszy nacisk niszczy matę szybciej.

Na pewno lepsza jest jakakolwiek mata niż cięcie na innych powierzchniach. Dobra mata samo-gojąca z PCV z dobrym plastyfikatorem – przedłuża żywotność ostrza kilkukrotnie, a mam wrażenie, że dziesięciokrotnie w porównaniu do szyby, do drewna czy do kartonu jako powierzchni zastępczych do cięcia.

Stąd moja rada. Nie wydawajcie kilkudziesięciu czy kilkuset złotych na OLFĘ tylko dlatego, że przeczytaliście, że wystarczy na piętnaście lat. Bo nie wystarczy. Wystarczy może na pięć, jeśli klejcie sporadycznie. Może na rok, jeśli kleicie dość często, a może nie wystarczy nawet na kilka tygodni, jeśli nie używacie jej zgodnie z zastosowaniem.

Kupcie matę dobrej, średniej klasy – jest wielu producentów. Używajcie jej z głową. Rotujcie pole pracy. Czyśćcie ją regularnie. Trzymajcie z dala od kaloryfera. A za trzy, cztery lata kupcie nową, a starą zastąpicie do tych mocniejszych prac modelarskich jak dzięciolenie czy wycinanie otworów.

W kwestii oszczędności – polecam matę OLFY – taka A3 trój-warstwowa naprawdę jest uniwersalna. Nie szukajcie oszczędności, bo to raptem kilkadziesiąt złotych, a taką matę możecie używać przez lata.

W kwestii obsesyjnej oszczędności – jeśli czujecie, że Wasza mata już zaczyna odchodzić, że wierzchnia warstwa zaczyna się oddzielać od rdzenia, że brudzi wasze cięte elementy – to nie jest moment, żeby ją reanimować, czyścić czy prasować. To jest właśnie ten moment, żeby się z nią pożegnać. I powiedzieć dziękuję. Bo zrobiła swoje. Chroniła wasze ostrza. Chroniła wasz blat. Pozwoliła wam wyciąć setki, tysiące elementów.

Mata samo-gojąca, mimo wszystkich jej wad, mimo tego że trzeba ją wymieniać, mimo tego że nie jest wieczna i czasem kosztuje swoje, to uważam, że to jest najlepszy podkład pod narzędzia do cięcia, jaki ludzkość wymyśliła. I póki nikt nie zrobi czegoś lepszego, ja zostaję przy niej.

U nas jako bazowa mata przyjęła się OLFA – czy się z tym zgadzam czy nie ? To jest wybór większości społeczności i na wybór konkretnej marki mamy indywidualny wpływ. Nad rozważeniem wyboru maty bardziej skupiłbym swoją energię na dopracowywaniu technik pracy z taką matą i nożykiem tnącym.


Przegląd serii mat OLFA. Jaka mata i do czego?


Przeglądając wszystkie komentarze widzów pod pierwszym i drugim filmem na YouTube z serii o matach do cięcia, nie da się nie zauważyć, że słowo OLFA pojawia się dość często. W drugim filmie o matach wyjaśniłem, dlaczego OLFA jest najbardziej popularną marką wśród narzędzi takich jak maty do modelarstwa. Dlatego poświecę część tego artykułu o liniach produktowych tej marki, żebyś mógł czytelnku, czytelniczko lepiej zrozumieć jaka linia produktów jest najlepsza dla Ciebie i co właściwie oznaczają te znaczki w nazwach OLFA.

OLFA używa bowiem systemu literowych prefiksów, które są skrótami od angielskich nazw przeznaczenia maty. Wbrew pozorom to nie jest losowy alfabet czy ciąg przypadkowych znaczków i to jest całkiem normalna procedura, bo wiele firm właśnie tak określa swoje serie produktowe.

W matach OLFA, oznaczenia mówią o przeznaczeniu maty do konkretnych celów. Najbardziej popularna wśród modelarzy, oraz tych wszystkich hobbystów, którzy używają maty głównie do cięcia papieru czy brystolu jest seria tak zwana CM czyli:

  • CM – Cutter Mat. To jest klasyczna mata do cięcia skalpelem albo nożem segmentowym. Grubsza, o gęstszej, bardziej elastycznej powierzchni, zaprojektowana pod nacisk pionowy ostrza wbijanego od góry i przeciąganego w poziomie wzdłuż linijki. Grubość mat z tej serii wynosi 2 mm i jest świetnym kompromisem między najcieńszymi matami 1,6 mm, a 3 mm. Maty mają 3 warstwy. Maty z tej serii powstały właśnie pod zastosowanie, które jest w modelarstwie kartonowym, czyli cięcie papieru i kartonu i powinien je mieć modelarz jako podstawowe narzędzie warsztatu. Modele dostępne w polskich sklepach to cztery różne formaty od A1 do A4. Są to standardy hobbystyczne, chociaż w rzemiośle na skalę przemysłową też wykorzystuje się te rozmiary.
  • RM – to kolejna seria, od angielskiego Roller Mat. Specjalistyczna mata pod nóż krążkowy (rotary cutter), czyli to charakterystyczne koło tnące używane w krawiectwie, quiltingu, scrapbookingu. Maty w tej serii są cieńsze, mają 1,6 mm grubości. Powierzchnia jest twardsza, mniej elastyczna, bo nóż krążkowy nie wbija się w matę pod naciskiem pionowym jak skalpel, tylko toczy się po niej z lekkim dociskiem. Krążek wytwarza punktowy nacisk, który zostawia w macie nacięcie tylko na głębokość papieru/tkaniny – mata nie musi być gruba ani super-elastyczna. W tej serii producent rzeczywiście zrezygnował z formatu A4, bo dla zastosowań pracy z większymi materiałami taki format nie ma tutaj większego sensu. A formaty dostępne w sprzedaży to A3, A2 i A1. Modele tych mat po kolei to: RM-IC-S, RM-IC-M, RM-IC-L. Litery na końcu oznaczają rozmiar: S — Small, M — Medium, L — Large. Litery „IC” w środku to Imperial-Centimeter — czyli mata dwustronna z siatką calową z jednej strony i centymetrową z drugiej.

To są serie, które występują w Polsce, ale OLFA to Japońska firma działająca na całym Świecie i większy asortyment mamy na oficjalnej stronie producenta olfa.com, na której możemy znaleźć takie maty jak:

  • RM-CG – Roller Mat Cutting Grid. Wersja Roller Mat ze specjalnie rozszerzonym nadrukiem siatki, która jest gęstszą siatką pomocniczą dla precyzyjnego mierzenia podczas pracy rotacyjnej. Występują z dodatkowymi okręgami pomiarowymi.
  • RM-MG – Roller Mat Master Grid. Podobna do CG, ale z jeszcze bardziej rozbudowanym wzornictwem siatki, kątami pod 30/45/60° i podziałką do wykrawania wielokątów.
  • RM-12S, RM-17S. Maty specjalne pod konkretne formaty cięć — 12-calowe (30 cm), 17-calowe (43 cm) kwadraty, znane głównie z rynku amerykańskiego do quiltingu blokowego.
  • RM-CLIPS/3. Specjalna mata z systemem zacisków utrzymujących materiał podczas pracy z dużymi arkuszami tkaniny – jest to głównie w zastosowaniu dla krawiectwa.
  • NCM – Non-Cutting Mat / Non-Slip Cutting Mat. Mata z dodatkową warstwą antypoślizgową na spodzie, do bardzo śliskich blatów (szkło, lakierowany metal). Rzadko spotykana w Polsce.
  • LM – Large Mat. Maty wielkoformatowe, najczęściej A0 i większe, do zastosowań przemysłowych, krawieckich, makietowych.

Litery na końcu modeli (np. RM-IC-M-RC) to standardowo rozmiar – S/M/L czyli small/medium/large, plus końcówka -RC oznacza Retail/Consumer – czyli wersję dla rynku detalicznego z polskim/europejskim opakowaniem i papierami zgodności REACH/EN71. Czasem zamiast S/M/L pojawia się konkretny rozmiar w calach (np. RM-12S to 12-inch Square).

I teraz, Drodzy Państwo, dochodzimy do momentu, w którym warto sobie te nazwy rozszyfrować, bo na tej podstawie możecie wybrać sobie matę przeznaczoną do użytku według waszej potrzeby.

Są maty uniwersale, oczywiście. Na wielu matach można pracować z wysoką wydajnością, podobnie jak z matami przeznaczonymi do konkretnych zadań, ale my jesteśmy profesjonalistami i staramy się kupować i kompletować warsztat hobbystyczny porządnie, dlatego wybierajmy narzędzia świadomie.

OLFA, firma japońska z 1956 roku, twórca pierwszej maty samo-gojącej na świecie, nazywa swoje produkty według klucza, którego większość domowych użytkowników nie rozszyfrowuje. I to jest jeden z powodów, dla których ludzie kupują złą matę do swojego zastosowania, choć technicznie obie wyglądają tak samo na zdjęciu w sklepie internetowym, to w praktyce jest zupełnie inna jakość cięć.

Przykładowo, mata typu CM, czyli Cutter Mat, jest tą właściwą do cięcia skalpelem. Jest grubsza, bardziej wytrzymała, znosi nacisk pionowy ostrza, znosi długie cięcia wzdłuż linijki. A mata serii RM, czyli Roller Mat, jest zaprojektowana pod nóż krążkowy. Cieńsza, mniej odporna na skalpel, służy do delikatniejszych prac.

Jeśli kupicie matę RM i zaczniecie na niej ciąć skalpelem jak na CM – ona to wytrzyma, ale krócej. Po roku zauważycie, że samo-goi się słabiej. Po dwóch latach, że wierzchnia warstwa odchodzi. Bo to nie była mata pod skalpel tylko mata pod krążek.

Specjalność producenta – OLFA seria RM-IC


Maty serii RM-IC o grubości 1,6 mm to specjalna kategoria w ofercie OLFA, którą warto omówić osobno, bo łatwo ją pomylić z klasycznymi matami hobbystycznymi i wybrać złe narzędzie do swojej pracy. Główne przeznaczenie – cięcie krążkowe.

Maty serii RM-IC o grubości 1,6 mm zostały zaprojektowane jako podkład do cięcia nożami krążkowymi. Cięcie tymi nożami nie wymaga użycia dużej siły, stąd maty serii RM są cieńsze od pozostałych mat. Konstrukcja jest zoptymalizowana pod punktowy, obrotowy nacisk koła tnącego, które przesuwa się po powierzchni maty wzdłuż linijki. To zupełnie inny scenariusz mechaniczny niż cięcie skalpelem czy nożem segmentowym.

Dwustronność – siatka metryczna i imperialna


Maty zazwyczaj są dwustronne – z jednej strony mają podziałkę centymetrową, a z drugiej calową. To rozwiązanie jest praktyczne dla użytkowników pracujących równolegle z dokumentacją europejską (cm) i amerykańską czy brytyjską (cale), bardzo wygodne dla modelarzy budujących z planów anglosaskich albo japońskich.

Zastosowanie alternatywne


Maty RM-IC mogą być również używane do cięcia z niewielką siłą nożami z ostrzami segmentowymi 9 mm i nożami typu skalpel. Stanowią ekonomiczne rozwiązanie dla hobbystów i amatorów. Warto jednak pamiętać, że ze względu na cieńszą konstrukcję (1,6 mm zamiast standardowych 2 czy 3 mm), próba cięcia mocnym nożem z dużym naciskiem albo cięcia grubego materiału (tektura 2 mm, sklejka, balsa) szybciej doprowadzi do uszkodzenia niż w przypadku grubszych mat hobbystycznych.

Mata będzie niezastąpiona podczas tworzenia projektów w technice scrapbookingu, cardmakingu i wielu innych. Zdecydowanie ułatwia pracę, a przy tym idealnie zabezpiecza blat przed zniszczeniem. To rozszerza krąg odbiorców daleko poza modelarstwo – RM-IC sprawdzi się u osób tworzących kartki okolicznościowe, albumy fotograficzne, ozdobne pudełka prezentowe, dekoracje papierowe, projekty “mixed media” oraz wszystkie prace, gdzie zasadą jest delikatne cięcie różnych rodzajów papieru i tektury cienkimi nożami albo nożem krążkowym wzdłuż linijki.


Jaka mata do cięższych zadań ? Balsa, drewno, gruba tektura


Wszystko, co wcześniej powiedziałem o matach, dotyczyło głównie papieru i lekkiego kartonu. Ale jest grupa materiałów, która obciąża matę zupełnie inaczej i wymaga innego sprzętu.
Są to m.in. tkaniny cięte nożem krążkowym. Quilting i Patchwork, gdzie to samo koło tnące przejeżdża wiele razy po bawełnie, lnie, jedwabiu. Lub gruba tektura introligatorska dwu- i trzy-milimetrowa. Listewki z balsy, świerkowe, sosnowe, z których korzystają modelarze szkutnictwa.

Sklejka modelarska o grubości od milimetra do trzech milimetrów na szpanty i żebra modeli RC. Każdy z tych materiałów obciąża matę inaczej. Nóż krążkowy daje punktowy, ciągły docisk kołem – wytwarza on wąskie, powtarzające się ślady. Gruba tektura wymaga mocniejszego pchnięcia ostrza, bo trzeba przebić wszystkie warstwy tektury, dlatego jest ona taka sztywna. Balsa ma kierunek włókien, w poprzek których nacisk musi być kilkukrotnie większy niż przy papierze czy kartonie. Sklejka i listewki świerkowe są jeszcze twardsze.

W praktyce sprowadza się to do trzech rzeczy. Ostrze wchodzi głębiej. Cięcie trwa dłużej i często wymaga dwóch albo trzech ruchów po tej samej linii, przynajmniej ja tak robię, aby wyciąć np. wręgi naklejone na tekturę szarą o grubości 1 mm do 2 mm. Cienka mata półtora-dwumilimetrowa, typu OLFA RM-IC albo standardowy DSPIAE AT-CA, może i taką pracę wytrzyma, ale to jest zajechanie maty, nawet nie zorientujecie się jak szybko trzeba będzie wymienić na nową.

Wierzchnia warstwa bardzo szybko się zdziera, ostrze dochodzi do twardego rdzenia, zostawia bruzdy, bo tniecie jeden materiał kilka razy w tym samym miejscu i tam po prostu wydzieracie tą matę i ona nie ma się jak goić. Mata starzeje się dwa-trzy razy szybciej niż przy klasycznym papierze czy brystolu.

Aby tego uniknąć, są specjalnie dedykowane maty do cięcia dla zadań specjalnych. Grubość minimum dwa milimetry. 1,6 mm jest tutaj zbyt słaba.

Konstrukcja pięcio-warstwowa


Warstwa buforowa między miękkim wierzchem a twardym rdzeniem amortyzuje głębsze cięcie i daje większą tolerancję na nacisk.

Format minimum A2 jest najbardziej optymalny, ale A3 w ostateczności jest też dobra. Tu zaleca się, aby mata była jak największa, bo macie więcej przestrzeni roboczej na to, aby wybierać segmenty na macie w których zmieniacie miejsca cięć.

Zadbajcie o antypoślizgowy spód. Przy tkaninach i balsie kluczowy parametr. Materiał pod ostrzem chce się przesunąć, mata pod materiałem też. Jeśli jedno z dwóch pojedzie, krawędź wychodzi krzywa.


Jaką wybrać matę? Praktyczne wskazówki zakupowe


Przejdźmy do konkretów, czyli co dokładnie warto kupić. Przygotowałem dla Ciebie gotowe zestawy w zależności od Twojego budżetu i modelarskiego stażu. Ale uwaga, to zestawienie jest moją subiektywną oceną. Nie chcę reklamować konkretnych marek, bo ostateczny komfort i jakość pracy należy do Ciebie, a ja jedynie wziąłem pod wzgląd jakość maty, staż pasji oraz co najważniejsze – charakter pracy.

W tym przypadku skupię się na zestawach dla modelarzy, bo inne zestawy mogą być np. w krawiectwie, jeszcze inne dla architektów itd. Zestawy są złożone z mat dostępnych w Polsce, ze stron w internecie, które przeglądaliśmy we wszystkich trzech odcinkach tej mini-serii. Produkty w tym artykule nie są sponsorowane, dlatego nie podaję linków gdzie takie maty kupić, ale jest podany model maty co ułatwi Tobie zakup w ulubionym sklepie internetowym lub stacjonarnym.

Opcja 1: Po kosztach (Budżet do 30 złotych)


Jeśli liczy się dla Ciebie każdy grosz i jesteś nowicjuszem lub powracającym modelarzem, to lepiej od razu zacząć od maty w formacie A3. Budżetowo możesz poszukać tanich chińskich mat “no-name” na Allegro.

Z góry trzeba zaznaczyć, że często linie nadrukowanych siatek są nieproporcjonalne i nie symetryczne, więc jeśli nie zależy Ci na tych liniach siatek, możesz spróbować taką matę.

Drugą bardziej prestiżową opcją, powiedzmy z tych lepszych chińczyków to DSPIAE model AT-CA3 za 30 zł.

Opcja 2: Budżet do 50 złotych


Za 5 dyszek można zaszaleć bardziej i wydaje mi się, że podobnie jak w poprzednim scenariuszu w którym polecam dla nowicjuszy matę A3 na dobry początek lub osoby, która powraca i chce siedzieć przy modelu nieco dłużej niż raz w tygodniu. Tutaj również wybrałbym matę A3, ponieważ jest bardziej uniwersalna i jako jedna jest złotym punktem między różnymi formatami.

Ale przy tym budżecie możemy już celować w nieco lepsze maty niż te najzwyklejsze chińskie. Oczywiście w tym budżecie nie możemy pozwolić sobie na matę z półki Premium, ale możemy pozwolić sobie na chińczyki z półki Premium. A do takich mogę zaliczyć FINE ART FA-590 za 39 zł, FINE ART FA-581 za 45 zł, obie są praktycznie tej samej budowy, ale różnią się kolorystyką i siatkami. U-STAR UA-90131 Kosztuje 36 zł, ale ma gorsze właściwości samo-gojenia od DSPIAE AT-CA3, który jest nawet tańszy, bo kosztuje 30 zł.

Ale uwaga! W tej cenie możecie już kupić matę z półki Premium za niewielką dopłatą nie więcej niż 5 zł. Jest to m.in. TAMIYA 74144 za 54 zł. Co prawda to ½ formatu A3, ale na początek naprawdę jest świetnym kompromisem ceny do jakości, macie długość 45 cm, szerokość 14,5 cm, a więc jest to bardzo kompaktowa i wszechstronna mata, bo można na niej ciąć długie części.

Drugą matą z lepszej półki to pełnowymiarowa mata A3 of firmy AK za 55 zł z modelem AK8209-A3.

Opcja 3: Średnio-zaawansowany (Budżet: ok. 100 zł)


Tutaj możemy pozwolić sobie już na więcej profesjonalizmu, bo można rozbić swoje prace modelarskie już na dwie maty. Jedną główną A3 tylko do cięcia, a drugą mniejszą A4 do cięższych prac, jak “dzięciolenie”, wybijanie otworów, wiercenie, szlifowanie, czy wycinanie otworów sztancami itd.

Jakbym miał wybierać dla siebie i zmieścić się w budżecie 100 zł, wybrałbym lepszą matę A3 do cięcia skalpelem i nożykiem, a do innych cięższych dla maty zastosowań wybrałbym budżetową matę A4.

Za łącznie 102 zł wybrałbym matę A3 OLFA CM-A3-RC, która kosztuje 82 zł i jest już matą klasy Premium, a do tego matę pomocniczą i żeby oszczędzać OLFĘ od ciężkich prac, wybrałbym matę A4 DSPIAE AT-CA4, która kosztuje 20 zł., która również jest takim Premium, ale wśród chińskich mat.

Drugim nieco tańszym połączeniem jest zestaw A3 od Tamiya 74076 za 68 zł i mata A4 tak samo jak w połączeniu w poprzednim zestawie od DSPIAE z modelem AT-CA4 za 20 zł. W sumie wydajemy 88 zł za taki zestaw.

Oczywiście da się zbudować jeszcze kilka różnych konfiguracji, ale tutaj jak zawsze wybór należy do Was

Opcja 4: Zaawansowany warsztat bez limitu (Budżet: nieokreślony)


Jeśli sklejasz dużo i szukasz sprzętu najwyższej klasy, to mam dla Ciebie dobrą wiadomość. Wcale nie trzeba kupować mat najdroższych, bo nie zawsze najdroższa znaczy najlepsza, a na pewno najdroższa nie znaczy dedykowana pod Twoje potrzeby. Najdroższe maty mają przeznaczenie bardziej w przemyśle niż w domowym hobby przy biurku, dlatego widełki kosztów są w zasadzie określone do pewnych górnych progów.

Powiem Ci jak ja bym wybrał – przede wszystkim ustalam jakie sklejam modele i jaki format pomieści moje biurko. A3 lub większe. Lepiej pracuje się na większej przestrzeni jeśli chcesz pracować z dużymi modelami – okręty, pancerniki czy duże samoloty bombowe lub odrzutowe w skali 1:33. Zdecydowania Mata A2 tutaj nie zaszkodzi. Ze wszystkich mat A2 wybrałbym jako główną OLFA CM-A2-RC za 153 złote. To gruba mata i z klasy premium, ufam jej.

Jako matę do cięcia grubej tektury do wręg wybrałbym coś grubszego, np. 3 mm matę w formacie A3, bo i tak nie ma większych arkuszy z wręgami, które kupicie od wydawnictw modelarskich, więc A4 i A2 mijają się z celem. A3 to złoty środek. Podpasował mi MODELCRAFT z modelem PKN6003 za 95 zł.

No i trzecia mata do prac w ciężkich dla maty warunkach, czyli wybijanie, szlifowanie malowanie, to mała mata A4 i tutaj może już być naprawdę dowolna. Może ze średniej półki, żeby zbyt szybko nie tępić ostrzy sztanc biopsyjnych do wycinania otworów na macie – wybrałbym najchętniej OLFĘ A4 za 53 zł, albo LENIAR 90195 za 50 zł lub TAMIYA 74149 za 49 zł.

Czyli taki zestaw bez patrzenia na ceny wyniósłby około 300 zł. To oczywiście przerost formy nad treścią, bo w rzeczywistości najczęściej wystarczają dwie maty i myślę, że porządny zestaw za 100 zł spokojnie wystarczy nawet bardziej wymagającym modelarzom.

Oczywiście też wszystko zależy od Twoich indywidualnych potrzeb, bo nie zawsze wyznacznikiem jest koszt. Można być naprawdę świetnym i doświadczonym modelarzem i pracować na jednej macie A4 za 50 zł. Wiele zależy od tego jakich gabarytów są elementy, które wycinasz z zeszytu z częściami. Liczy się też technika – są wśród nas wybitni modelarze, którym nie sprawia problemu praca na tanich, budżetowych matach z dyskontów i supermarketów. Dlatego wybór zestawów jest poświęcony dla osób, które jeszcze nie znają swoich preferencji i nagrałem to jedynie w formie pomocy przy wyborze, a nie na zasadzie, że trzeba kurczowo trzymać się tych zestawów.

Pamiętajcie, że wybór narzędzi to często proces – powtarzałem to w wielu moich filmach i artykułach i wielu będę jeszcze powtarzał, że narzędzia artysty, a do tego zaliczam modelarstwo to sztuka wyborów, testowania i szukania swojej techniki. Możecie posiłkować się polecajkami innych modelarzy, ale ostatecznie to Twoje dłonie będą operować na danym sprzęcie. Jest bowiem wiele wyznaczników, którym jedne z nich mogą przeszkadzać, a inne nie.

Opcja 5: Specjalnie dla noży krążkowych


Na koniec coś dla osób, które w swoim warsztacie używają noży obrotowych, albo łączą modelarstwo z krawiectwem czy scrapbookingiem. Tutaj standardowe maty szybko polegną. Musicie celować w specjalistyczną serię OLFA RM-IC. Świetnym wyborem będzie ogromny model A1 RM-IC-M-RC o wymiarach 94 na 63 centymetry. Ta mata została zaprojektowana pod zupełnie inny typ nacisku, a jej wielką zaletą jest dwustronność – z jednej strony macie siatkę centymetrową, a z drugiej calową. Jedynym mankamentem jest wysoka cena, bo kosztuje około 255 zł. Jeśli sprawdzicie ceny innych marek premium, to dojdziecie do wniosku, że OLFA nie tylko jest najlepsza w swojej kategorii do Waszych zastosowań, ale również wcale nie taka najdroższa.

Powiedzmy, że jedynym pół-środkiem jest mata od MODELCRAFT PKN5321 również w formacie A1 i co najważniejsze jest niemal o połowę tańsza od OLFY, bo kosztuje 132 zł, ale nie jest dedykowana tak jak OLFA. Więc można uznać, że można z niej korzystać jako formy dorywczej pasji, a nie zawodowstwa.

Mały Bonus. Zastosowanie mat w moim warsztacie modelarskim


Obecnie używam matę A3 od OLFA, przeznaczoną do modelarstwa model CM-A3-RC. Do cięższych prac, które znacznie szybciej niszczą matę używam małej A4, starej maty, bo nie kupiłem jej specjalnie pod zniszczenie i to też OLFA, model CM-A4-RC. A trzecią, którą kupiłem specjalnie w celu napisania artykułu i odcinków o matach jest mata A3 od AK. Jest to gruba, 5-warstwowa mata średniej klasy, ale 5-warstwowa i idealnie nadaje się do wycinana wręg i grubszych materiałów. Właściwie chcę ją używać na przemian z OLFĄ A3.

Do testów mam chińską matę Premium od DSPIAE A3 model AT-CA3, na której chcę sprawdzić kontrast między czarną powierzchnią maty, a wycinanymi elementami.

Na koniec złota zasada…


… szanującego się modelarza kartonowego, gdzie 90% pracy to cięcie papieru, kartonu i tektury.

Matę jaką kupisz to nie tylko jakość jej wykonania, ale od niej zależy żywotność Twoich ostrzy. Tanie maty spełniają wymagania czystości i jakości wycinanych elementów kartonowych, być może również wystarczy na długo, bo to wszystko zależy ile elementów na niej wytniesz – zarówno na taniej jak i na drogiej – każda ma swoje granice wytrzymałości i żywotności. Dlatego jeśli na początek Twojej przygody nie jesteś mimo wszystko przekonany, przekonana do mat OLFY, zakup sobie jedną matę OLFA i drugą najtańszą i używaj ich na przemian. Dzięki temu ostatecznie będzie można wybrać swoją ulubioną markę.

Nie kupisz najtańszej maty, jeśli sklejasz naprawdę godzinami w ciągu tygodnia, a nawet doby. Ja wiem, że są modelarze, wybitni i uznani w środowisku, którzy powiedzą, że najtańsza jest okay. Ale to nie jest wyznacznik, bo tutal liczą się godziny pracy na macie i zdecydowanie doświadczony modelarz, przyzna mi rację, że OLFA naprawdę ma zasłużoną opinię. A tutaj nie cena maty się liczy, tylko jej wpływ na żywotność ostrzy.

Co konkretnie powoduje, że dobra mata oszczędza ostrza?


Trzy parametry mają tu znaczenie. Po pierwsze, czystość PCV – im mniej wypełniaczy mineralnych, tym mniej oporniej pracuje ostrze – to tak jakbyś ciął, cięła po mikro papierze ściernym, więc takie ostrze w tanich matach zużywa się znacznie szybciej. OLFA, AK, Leniar, DSPIAE deklarują wysoką czystość polimerową. Tanie maty no-name często mają 30-40% wypełniaczy i to naprawdę widać po fakturze powierzchni maty. Ja zrobiłem testy cięć i od razu poczułem, której maty nie warto kupić przy moim sklejaniu – bo u mnie taka mata pracuje niemal codziennie. Ale zwracam Wam uwagę – że to dotyczy mojego scenariusza.

Po drugie, jednorodność warstwy roboczej – dobra mata ma równomiernie rozprowadzony plastyfikator i jednolite właściwości na całej powierzchni. Tania mata ma „suchsze” i „mokrzejsze” miejsca, które różnie tępią ostrza.

Po trzecie, gęstość warstwy roboczej. Lekko gęstszy, ale jednolicie elastyczny PCV ostrza tępi mniej niż PCV pozornie miększy, ale niejednolity. Dlatego paradoksalnie OLFA, która jest twardsza w dotyku niż niektóre tańsze maty, tempi ostrza wolniej.

W kontekście całego poradnika i cen mat modelarskich – staram się Ciebie nie naciągać na drogie akcesoria, ale musisz wiedzieć, że dobra mata nie jest luksusem dla zamożnego modelarza. Dobra mata jest oszczędnością dla każdego modelarza, który klei regularnie.

Im więcej tniecie, tym szybciej dopłata kilkudziesięciu zł za markową matę zwróci się w niewymienionych ostrzach, które po prostu trzeba wymienić jeśli używasz kiepskich mat modelarskich. Jeśli kleisz raz w miesiącu możesz spokojnie kupić matę no-name z Allegro za 20 zł i nie odczujesz różnicy w portfelu, bo taki modelarz może zużywa 5 ostrzy rocznie. Modelarz klejący codziennie wieczorami, jak ja, jak wielu z nas, powinien kupić markową matę i przyjąć ją jako inwestycję, która zwraca się w żywotności ostrzy.

Jest tu jeszcze brudna prawda taniego rynku. Tania mata z dużą ilością wypełniaczy – producenci, żeby obniżyć koszt, zastępują część PCV tańszymi wypełniaczami mineralnymi – drobnym węglanem wapnia (czyli kredą), talkiem, czasem mączką kamienną. Te wypełniacze są twarde, mikrokrystaliczne, mineralne – czyli mechanicznie zachowują się dokładnie odwrotnie niż miękki PCV z plastyfikatorem. Ostrze przechodzące przez taką matę uderza co kilka mikrometrów w drobinę kredowo-talkową, która działa jak miniaturowa ostrzałka. Krawędź ostrza odpryskuje, kruszy się i tępi w błyskawicznym tempie.

To jest dokładnie ten mechanizm, dla którego tania mata z Allegro za kilka złotych, choć wygląda i kroi się jak normalna, w rzeczywistości zużywa Twoje ostrza dwu- albo trzykrotnie szybciej niż OLFA czy DSPIAE. Tej różnicy nie widać od razu przy pierwszym cięciu ale widać ją po miesiącu, kiedy liczysz, ile ostrzy musiałeś wymienić, jeśli pracowałeś, pracowałaś z taką matą dość intensywnie.


Filmy na YouTube


Odcinek 1


Multi Poradnik hobbysty. Maty samogojące (Prawie) WSZYSTKO co musisz wiedzieć o macie do cięcia cz.1

Odcinek 2


Większość modelarzy i artystów DIY wybiera TĄ matę do cięcia. Czym OLFA różni się od innych ? cz.2

Odcinek 3 (premiera 25-cze-2026 g.15.40)


Poradnik zakupowy mat samo-gojących do cięcia. Którą wybrać i dlaczego ? Sprawdziłem większość! cz.3

Subskrybuj
Powiadom o
guest

2 komentarzy
Najnowsze
Najstarsze Najwięcej głosów
Robert R.

…zbieram szczękę z blatu. Świetny artykuł, merytoryczny i treściwy. I chociaż od wielu lat używam mat OLFA to Twój poradnik pozwala o wiele szerzej spojrzeć na ten temat.