8 stycznia 2019 Michał 2Comment

  • szczegóły wydania, historia jednostki i materiały źródłowe

Ahoj Modelarze i Modelarki !

Wersja montażowa modelu autorstwa p. Romana Staszałka przewiduje budowę w wariancie uproszczonym oraz rozszerzonym dla bardziej „zaawansowanych” modelarzy. Numery elementów w wersji rozszerzonej oznaczone są niebieskim drukiem. Są to przede wszystkim wnęki otworów przelewowych, ruchome pokładowe wyrzutnie torpedowe na dziobie i rufie (źle opracowane) oraz obracany kiosk z działem Bofors 105 mm. Jako, że ruchome elementy w modelu kartonowym w klasie standard traktuję abstrakcyjnie, to mimo mojego stopnia „zaawansowania” nie będę wykonywał ruchomych elementów. Oczywiście nie zabraniam nikomu budowy modelu z takimi bajerami, ale osobiście uważam, że model kartonowy to coś więcej niż zabawka z ruchomymi elementami, gdzie atrakcyjność wiąże się głównie z wiernością z oryginałem (wyjątkiem są modele w klasie RC, gdzie ruchome elementy spełniają swoją rolę nie tylko w funkcjonalności ale atrakcyjności). Ale bez obaw ! Nie pozostawię tego modelu bez inwencji waloryzacyjnej. I nie będą to zacieki z otworów przelewowych… Po wnikliwej analizie dokumentacji oraz zbudowanych już modeli ORP Orzeł, wyłapałem kilka błędów w opracowaniu, które w mniejszym bądź większym stopniu uda się poprawić. Będzie to swego rodzaju zadośćuczynienie wytrawnym koneserom modelarzom, którzy jednak trwali w oczekiwaniu na ruchome elementy i się zawiedli. Jednak jak wspomniałem – czas i wenę poświęcić pragnę na jak najwierniejsze odwzorowanie Orła z rzeczywistością – tego, który służył dla Royal Navy w Wielkiej Brytanii w 1940 r., o czym informuje numer taktyczny 85A. Tytułem wstępu – wypunktuję błędy i braki w opracowaniu „Małego Modelarza”, natomiast dokładny opis i dokumentacja będą umieszczone już w trakcie budowy danego elementu. Jak zwykle zapraszam do konstruktywnej krytyki oraz Waszych wątpliwości.

Zmiany i dodatki:

  • Przecinak (piła) do cięcia sieci na dziobie w części dennej powinna mieć kolor poszycia dolnego (czerwony), a nie koloru szarego jak jest w wycinance oraz wycięcia ząbków powinny być ścięte pod kątem a nie zaokrąglone.
  • Dodane zostaną imitacje śrub mocowania przecinaka.
  • Poszycie burt pokładu głównego powinny mieć wygiętą powierzchnię nad szczeliną w kształcie półksiężyca – wycinanka przewiduje wykonanie uproszczone.
  • Błędnie opracowane boje ratunkowe – powinny być malowane w biało-czerwone trójkąty. Według źródeł w Wikipedii, której dane opierają się na bibliografii były dwie boje ratunkowe z nazwą okrętu, systemem sygnalizacji świetlnej i radiowej. Jedna była na dziobie, a druga znajdowała się na rufie okrętu.
  • Źle zaprojektowane mocowanie olinowania na kiosku i na pokładzie.
  • Dach kiosku i osłony Bofors 105 powinny być w kolorze burt (zielone), a nie szare jak przewiduje projekt p. Staszałka.
  • Inna konstrukcja peryskopów niż wskazują szablony do własnego wykonania z drutów.
  • Brakuje czarnego pasa wokół wydechów Diesla oraz zielonego zakończenia rufy za pasem (szare zakończenie burt pokładu było do 1939 r.).
  • Waloryzacji poddane zostaną wszystkie otwory szpigatów w poszyciu burt, poszyciu dolnym i stępce..
  • Dodatkowo wykonane zostaną imitacje bulajów (środkowy zaspawany podczas remontu w Anglii po ucieczce z Estonii).
  • W poszyciu dziobu zostaną dodane łatki, które Orzeł otrzymał też w trakcie remontu.
  • Pominięte zostaną relingi na pokładzie głównym. Orzeł ich nie posiadał w przeciwieństwie do swojego brata bliźniaka.
  • Ochraniacze sterów na dziobie powinny być wykonane z kartonu o przekroju prostokątnym, a nie z drutów o profilu okrągłym, tak jak zaleca autor opracowania.
  • Dodatkowo, ochraniacze przednich sterów powinny być w kolorze czarnym. Na pewno nie powinny być szare w kolorze poszycia burt.
  • Wnęki wejścia na kiosk zostaną wycięte.
  • Imitacja zawiasów i klamek w drzwiach ściany kiosku.
  • Dodana zostanie tablica na kiosku upamiętniająca zakup okrętu ze składek społecznych.
  • Inny pokład na kiosku (bez otworów). [wykonane]
  • Całkowicie od nowa będzie wykonany pokład, który ma się nijak do tego, który znajduje się w opracowaniu.
  • Malowanie relingów zgodne z oryginałem – w kolorze poszycia kiosku oraz białego znaku taktycznego 85A.
  • Wycięte litery “ORZEŁ” z białego (szarego?) brystolu.
  • Dodane zostanie czerwono-biały (żółty?) kwadratowy symbol na poszyciu pokładu głównego.
  • Modyfikacja obudowy i mocowania wałów śrub.
  • Otwory w rufowych płetwach steru głębokości [wykonane]

Oprócz w/w, błędnie zaprojektowano kiosk Orła, a dokładnie czołową część wraz z bulajami, które powinny być nieco wyżej, a ich krawędzie łączyć się z zielonym kolorem dachu kiosku – dodatkowo środkowy powinien być mniejszy niż pozostałe. Jednak, ze względu na zbyt dużą ingerencję w konstrukcję szkieletu kiosku, oraz dla niepomówień krytyków, pozostawię ten element w takiej formie, w jakiej opracował go p. Roman. Zwróciłem też uwagę na wysokość otworów przelewowych, które w oryginale znajdowały się nad czarnym pasem (między dolnym a górnym poszyciem), a nie pod nim.

PORADA !! Aby obejrzeć zdjęcie w pełnej rozdzielczości 3456 x 2304 wystarczy kliknąć prawym przyciskiem myszy i wybrać opcję POKAŻ.


Dziennik stoczniowy – wpis 30-gru-2018 r. (dzień 1)


Naklejenie wręg na tekturę. Przed rozpoczęciem wszystkich prac związanych z planowaniem składania modelu, zapoznałem się dokładnie z instrukcjami montażowymi oraz opisem. Jest to szczególnie ważne w pierwszym etapie budowy modelu, gdyż można szybko przewidzieć kolejność pasowania elementów tak, aby uniknąć niepożądanych efektów. Dzięki takiej strategii można uniknąć błędów w opracowaniu oraz w miarę szybko je poprawić.
Budowę szkieletu zacząłem od naklejenia wręg na tekturę 1 i 2 mm według instrukcji. Nie znalazłem żadnych przeciwwskazań do użycia innej grubości i wręgi zostały naklejone za pomocą kleju szewskiego firmy DRAGON. Konsystencją przypomina on niedostępny już dziś HERMOL i w zasadzie chciałem go po prostu „użyć i wykorzystać do końca”. Niepodważalną wadą tego kleju jest jego zapach, który niemal mdli… Klej szewski jest na bazie poliuretanu w przeźroczystej formie. Ma trzy niepowtarzalne cechy – nie zostawia nitek tak jak robi to klej polimerowy, nie zostawia grudek tak jak robi to złej jakości butapren oraz nie deformuje kartonu tak jak robią to kleje na bazie wody (BCG i wikol).

Po raz pierwszy postanowiłem wykonać wodnicę i podłużnicę na jednym pasku tektury. Aby to było możliwe, skleiłem najpierw dwa arkusze kartonu o grubości 1 i 2 mm na styk za pomocą sklejek z kalki technicznej (rys. poniżej). Następnie za pomocą długiej linijki wyznaczyłem prostą linię nacinając lekko skalpelem zamiast ołówka. Zależało mi na grubości linii. Kolejnym krokiem było przyklejanie kolejno ze sobą trzech pasów części wodnicy i podłużnicy na styk, tak aby linie proste nadruku na częściach nachodziły dokładnie na linie prostą wyznaczoną skalpelem. W ten sposób udało mi się uzyskać oś wyznaczającą symetrię kadłuba.
Tak naklejone elementy zostały potraktowane „domową prasą”, czyli ułożone na stole, ściśnięte długą deską regałową i obciążone ciężarem.


Dziennik stoczniowy – wpis 31-gru-2018 r. (dzień 2)


Wycinanie wręg. Następnego dnia, po upływie co najmniej kilkunastu godzin naklejone wręgi zostały wyciągnięte spod mojej „domowej prasy”. Naklejone elementy były solidnie przytwierdzone do tektury i przede wszystkim cechowały się spłaszczoną formą oraz sztywnością, którą nadała spoina kleju wraz z użytą tekturą. Tutaj kolejną lekcją dobrego nawyku jest użycie odpowiedniego materiału. Po testach z różnymi rodzajami tektury, odważnie stwierdzam, że do podklejenia wręg szkieletu najlepiej nadaje się tektura szara. Jest ona bardzo sztywna i twarda. Zapewnia to stabilność całego szkieletu kadłuba po oklejeniu sklejkami poszycia. Nie poleciłbym natomiast tektury typu podpiwek, gdyż jest ona bardzo miękka i podatna na „przełamania”, zwłaszcza w modelach o większych rozmiarach. Jest ona dobrą opcją do użycia jako podposzycie, ale ze względu na grubość wręg w tym modelu (2 mm) uznałem, że podposzycie nie będzie potrzebne. Niepodważalnym minusem użycia jest trudniejsza obróbka takiej tektury. Nie akceptuję jednak półśrodków i uznałem, że jakość modelu nie może być oddana kosztem komfortu jego wykonania. Do wycięcia tak opornej masy przyszedł z pomocą nóż segmentowy 9 mm marki OLFA z bardzo twardym i ostrym ostrzem. Obawiałem się trochę inwestycji w ten nożyk, bo tańsze zamienniki kosztowały kroć mniej, jednak postanowiłem zmierzyć się z tą 2 mm tekturą ciężką artylerią ! Ostrze dało radę, chociaż na placu boju straciłem dwa całe ostrza, w których jest 13 łamliwych segmentów, mimo to nie warto oszczędzać na tym ważnym etapie budowy. Dodatkowe ostrza zakupione wraz z nożykiem to model ASBB-10.


Dziennik stoczniowy – wpis 2-sty-2019 r. (dzień 3)


Szlifowanie wstępne i montaż wręg. Po upływie doby i przejściu regeneracji prawego kciuka, nadszedł chyba jeden z ulubionych chwil każdego okrętowca. Montaż wręg. Ułatwioną sprawą były naklejone wcześniej elementy wodnicy i podłużnicy na jednym fragmencie tektury, co znacznie ułatwi utrzymanie odpowiedniej osi symetrii.
Przed sklejeniem wręg, zostały one potraktowane szlifem, który sugeruje instrukcja. Jest to szlifowanie wstępne, które nadaje wręgom odpowiedni charakterystyczny kształt, zapobiegający tzw. „krowim żebrom”.
Po szlifowaniu, wręgi zostały połączone wstępnie klejem BCG. Ilość elementów była spora i łączenie wymagało czasu, stąd decyzja użycia kleju, który nie łączy od razu i umożliwia wykonanie korekt. Kiedy całość została połączona w spójną całość oraz zostały wyrównane kąty łączenia wręg względem wodnicy i podłużnicy, zalałem dodatkowo wszystkie łączenia klejem BCG aby wszystko ładnie się usztywniło. I czekanie… kolejna doba.


Dziennik stoczniowy – wpis 3-sty-2019 r. (dzień 4)


Otwory przelewowe. Aby nie spieszyć się za bardzo z wykonaniem poszycia, postanowiłem wykonać systematycznie wszystkie elementy, które są niezbędne do jego ułożenia. Jak wcześniej wspomniałem, elementem waloryzacji dla modelarzy zaawansowanych jest wykonanie otworów przelewowych, co według mnie bardzo uplastyczni model. Wycinanka przewiduje 12 takich elementów. Nie miałem większych problemów z ich wykonaniem. Mam nadzieję, że są dobrze zaprojektowane i będą równiutko przylegać od niezadrukowanej strony poszycia. Po wycięciu i sklejeniu tych małych pudełeczek zostały one od razu poddane retuszowi białych krawędzi  ciemno-szarą farbą temperową.

Wycięcie sklejek poszycia. Ciąg dalszy przygotowań do oklejania szkieletu. Aby nie zachwiać systematyczności oraz usprawnić pracę, postanowiłem wyciąć wszystkie sklejki poszycia od razu. Zazwyczaj moja strategia polegała na – wycięciu, przymierzeniu i sklejeniu. Tym razem chcę poświęcić więcej uwagi na dokładne i precyzyjne cięcia sklejek wraz z prostokątnymi otworami na wykonane już otwory przelewowe. Po uporaniu się z wycinaniem, sklejki zostały wyretuszowane na ich białych krawędziach, w miejscach, w których będą ze sobą łączone na „styk”. Do retuszu użyłem tempery o czerwono-brązowym charakterze, którą udało mi się uzyskać mieszając różne kombinacje na palecie. Do paska czarno-szary oraz ponad nim ciemny zielony.

Stewa rufowa. Aby wykorzystać dalszy zapał i dobrą passę, zabrałem się za wykonanie stewy. Instrukcja co prawda przewiduje montaż tego elementu po oklejeniu szkieletu poszyciem, ale niestety obawiam się o jakość połączenia tego elementu z poszyciem dna. Dlatego założyłem zbudowanie formy poszycia, w dalszym ciągu ulepszaną techniką tzw. „skorupki”. Następnie przyklejeniu stewy do złożonego już poszycia rufy i zalania go od środka butaprenem w celu usztywnienia spoiny. Ale to przyszłość. Skupiając uwagę na sposobie wykonania stewy, jest on zaprezentowany na zdjęciach poniżej. Składa się ze sklejki i wzmocnienia z odpowiednio zeszlifowanej tektury szarej o grubości 1 mm.

Na końcu nieszczęśliwy wypadek, który wydarzył się podczas mieszania farb temperowych do przygotowania retuszu… Niestety, model trzeba chronić nie tylko przed rodziną, ale przed samym sobą, czego mam tu wybitny przykład strzału czerwonej farbki po wyciśnięciu z tubki wprost na element poszycia. Mimo reanimacji nie udało się go odnowić, więc ta część jest już wykluczona z dalszego montażu. Ostatecznym rozwiązaniem jest zakup drugiej wycinanki, która przyda się jako zapas koloru do wykonania zielonych elementów burt oraz dachów kiosku.


Dziennik stoczniowy – wpis 4-sty-2019 r. (dzień 5)


Poszycie rufy i stewa. Poszycie rufowe to pierwsza część poszycia, które wykonam sklejając je w skorupkę. Są to elementy nr 1,2,3 i 4. Kolejną będzie poszycie sklejek, które będą łączyć się ze stępką. Część rufowa jest przeze mnie wyodrębniona ze względu na mocowanie stewy do poszycia, która wg instrukcji powinna być zamocowana dopiero po naklejeniu poszycia na szkielet. Niestety, w obawie, że stewa nie połączy się z poszyciem, tak aby nie było widać śladów łączenia, postanowiłem wykonać ten element razem ze skorupą poszycia rufowego. Taki zabieg zagwarantuje solidne połączenie klejem od strony niezadrukowanej. Być może są łatwiejsze sposoby, ale tą techniką mam pewność, że ten fragment modelu będzie prezentował się z moimi przewidywaniami.

Stewa i poszycie rufowe zostały solidnie zalane od strony niezadrukowanej klejem Butapren. Następnie całość od razu została przytwierdzona na stałe do szkieletu kadłuba. Rufa została wyprofilowana zgodnie z zachowaniem osi symetrii, a do niej wyrównana stewa i w ten oto sposób, gotowa rufa została usztywniona dwoma metalowymi linijkami i zostawiona na noc do schnięcia. Element poszycia numer 4 został przygotowany, tak aby połączyć kolejną część skorupy, która zostanie wykonana w dalszej części relacji. Sklejka łącząca pasy poszycia jest wykonana jak pozostałe z kalki technicznej i odpowiednio nacięta w taki sposób, aby ułatwić formowanie na wręgach, co widać na poniższym zdjęciu. Można też zauważyć fragment białego pola, które oznacza początek montażu stępki.


Dziennik stoczniowy – wpis 5-sty-2019 r. (dzień 6)


Łączenie poszycia. Wycięte i wyretuszowane części poszycia zostaną sklejone ze sobą na styk w tzw. „skorupkę”. Uchroni to przed niepożądanymi szczelinami między dwoma sklejkami, usztywni łączenie sklejek od strony niezadrukowanej i dzięki temu zapobiegnie wystającym „krowim żebrom”. Założenie ma też na celu ułatwienie montażu całego pasa poszycia kadłuba, tak aby zachować oś symetrii. Ze względu na długość modelu, skorupa została podzielona na trzy fragmenty. Część rufowa składająca się z 4 sklejek (nr 1, 2, 3, 4), część środkowa ze stępką (nr 5, 6, 7, 8, 9, 10) oraz dziób (nr 11, 12, 13, 14). Dlaczego właśnie tak ? Chciałem wyeliminować pracę nad zbyt długim elementem w obawie o jego stabilność oraz połączenie stępki do poszycia w taki sposób, aby na łączeniach nie było szpar i śladów kleju, czyli będzie łączona klejem od środka. Stępka zostanie zamontowana w nieco inny sposób niż przewiduje to wycinanka, nie zmienia to jednak konstrukcji kadłuba ani innej części. Żeby mieć dostęp do łączenia stępki ze sklejkami poszycia od strony niezadrukowanej musiałem wyciąć z części nr 5, 6, 7, 8, 9, 10 białe pasy (element poszycia przed i po wycięciu pasa widać na pierwszym zdjęciu poniżej), które oznaczały granicę montażu stępki wg instrukcji. Aby łatwiej to zobrazować przedstawiam poniżej zakres dzisiejszych prac nad łączeniem poszycia.


Dziennik stoczniowy – wpis 7-sty-2019 r. (dzień 7)


Połączenie otworów przelewowych z poszyciem. Po złożeniu wszystkich pasów poszycia, w których są przygotowane wycięcia na otwory przelewowe w jedną całość, można przystąpić do ich wklejenia. Żeby uniknąć rozbieżności kolorów poszycia i tych małych czarnych pudełeczek, krawędzie wycięć w poszyciu dostały czarny retusz, zgodny z kolorem wnęk. Przed wklejeniem pudełeczek, zostały one nieco zmodyfikowane, oczywiście w taki sposób, aby nie naruszać ich docelowego wyglądu, mianowicie dokleiłem małe prostokąciki i następnie pomalowałem je czarnym retuszem.

Ma to na celu usztywnienie podczas procesu schnięcia już wklejonych, po to, aby w późniejszych etapach budowy (naklejaniu całości na szkielet) nie było problemów z robieniem się szpar i odpadaniem w procesie formowania poszycia do szkieletu. Tak przygotowane pudełeczka, można wkleić w poszycie. Samo wklejanie podzieliłem na dwa etapy – przymiarka i sklejenie jednej ścianki, która miała zapobiec ruszaniu się całości podczas dociskania pozostałych trzech ścianek do niezadrukowanej strony poszycia.

Retusz strony niezadrukowanej. Jako, ze sklejki były sklejone ze sobą na styk za pomocą kalki technicznej, widać było doskonale pod światłem wszystkie niedoskonałości mojego wycinania (tak myślę : ) Połączenia zostały zalane farbą temperową dwukrotnie. Pozwoliło to na wsiąknięcie barwnika w strukturę materiału i zaślepiło wszystkie prześwity i ewentualne widoczne białe fragmenty kartonu.


Dziennik stoczniowy – wpis 8-sty-2019 r. (dzień 8)


Poszycie dziobu. Dwa etapy łączenia poszycia w skorupę mam za sobą. Ostatnim elementem będzie złożenie na styk czterech sklejek. Dla przypomnienia są to części nr 11, 12, 13 i 14. Ten etap przewiduje wykonanie kolejnej waloryzacji modelu, która nie jest przewidziana przez autora. Są to wyoblenia w okrągłych lukach widocznych w przybliżeniu na zdjęciu poniżej.

Wyoblenia zostały wykonane za pomocą wybicia na nasączonej klejem BCG płaszczyźnie po niezadrukowanej stronie za pomocą metalowego walca o średnicy 2 mm na miękkiej tekturze podpiwek. Wcześniej musiałem opanować tą technikę na fragmencie brystolu z zapasu koloru, ponieważ wyoblenia miały tendencję do opadania, ale po kilku próbach udało się zachować określony kształt.

W międzyczasie, gdy obie sklejki poszycia schły zapamiętując swój kształt, zabrałem się za dwóch pozostałych sklejek, które nie musiały być poddane w/w zabiegom.

Po niekrótkim czasie, wszystkie części poszycia dziobowego zostały ze sobą połączone w jedną całość. Podobnie jak w przypadku metody wykonania poprzednich elementów skorupki części śródokręcia i rufy, zostały one wyretuszowane od strony niezadrukowanej. Dodatkowo połączone poszycie zostało uformowane pod końcowy wygląd po połączeniu ze szkieletem.

Płetwa steru kierunkowego. Teoretycznie wykonane zostały wszystkie części poszycia, pomijając jedną, która niestety pokłóciła się z farbą temperową : ( Oznacza to, że muszę poczekać na drugi egzemplarz modelu, aby dokończyć łączenie poszycia w całość i naklejenie go do szkieletu kadłuba. Zanim to jednak nastąpi, nie marnując dobrej passy zacznę wykonywać pozostałe etapy budowy. Dzisiaj, oprócz poszycia dziobu, wykonałem ster kierunkowy, znajdujący się w rufowej części okrętu. Jest on osadzony za pomocą igły szewskiej i połączony ze stewą.


Dziennik stoczniowy – wpis 9-sty-2019 r. (dzień 9)


Stabilizator płetwy steru kierunkowego. Kolejnym elementem, który chciałem sobie dzisiaj „podziubać” na spokojnie jest stabilizator steru oraz płetwy steru głębokości. Poniżej widać kolejne etapy powstawania stabilizatora. Wszystkie elementy są bardzo dobrze spasowane i nie było żadnych problemów z ich wykonaniem.

Płetwy steru głębokości. Pomimo prostoty wykonania tych elementów, przez rozkojarzenie przeciąłem jeden ster w miejscu, gdzie powinna być jedynie linia trasowania. Niestety taki element jest również wykluczony z dalszej budowy. Będę musiał wykorzystać część z drugiej wycinanki, która jest już (mam taką nadzieję ! ) w drodze. Wykonana została więc tylko jedna płetwa wraz z zaplanowanym elementem waloryzacji, czyli „czterema otworami”, które znajdowały się w rzeczywistym okręcie. Zdjęcia poniżej ukazują przebieg pracy.


Dziennik stoczniowy – wpis 11-sty-2019 r. (dzień 10)


Szkielet kiosku. Minął dzień opóźnienia, kiedy miał dotrzeć do mnie drugi egzemplarz wycinanki, którą byłem zmuszony zakupić z powodu … roztrzepania stoczniowców : ) Aby przejść do kolejnego etapu, jakim jest oklejanie poszycia potrzebna jest jedna sklejka z nowego egzemplarza. Aby nie tracić czasu wybiegnę nieco w przód i rozpocznę budowę kiosku, gdyż będzie on zmodyfikowany i z całą pewnością będzie wymagał kilku dni pracy. Spora ilość modyfikacji do jego wierniejszego odwzorowania jest wyszczególniona na samej górze tej relacji. Dzisiaj powstał szkielet oraz zacząłem od jego wyposażenia – studnia armaty oraz właz i wewnętrzne elementy sterówki. Najpierw trzeba było zmienić trochę wygląd pokładu na kiosku Orła, gdyż ten w rzeczywistości był inny niż też zaprojektowany w wycinance.


Dziennik stoczniowy – wpis 12-sty-2019 r. (dzień 11)


Wewnętrzne wyposażenie kiosku. Udało się Zmontować pokład do jednolitej całości. Oprócz tego kiosk został wyposażony w środku. Na ściance nadbudówki są trzy zegary oraz otwory, które oryginalnie znajdowały się na okręcie. Tak przygotowany szkielet kiosku jest gotowy na obszywania, lecz z powodu zmiany dachu z szarego na zielony muszę poczekać na nową wycinankę (zielony ze sklejek poszycia), co zupełnie blokuje dalszą pracę i nad kioskiem i nad poszyciem modelu. W tej chwili prezentuję dotychczasowy zakres prac.


Dziennik stoczniowy – wpis 13-sty-2019 r. (dzień 12)


Drobnica – część 1… Szanse na dotarcie paczki z modelem zmalały do zera. Niestrudzony, postanowiłem zawczasu podziałać z wszelkiego rodzaju drobnymi elementami, takimi jak wyposażenie pokładu, ster i układ napędowy. Elementy są dobrze spasowane, wykonanie ich jednak zajęło mi niemal cały dzień. Oto efekt dzisiejszej pracy:


Ahoj !

2 thoughts on “|Relacja| ORP Orzeł 1:100 (Mały Modelarz nr 7-8-9/2008)

  1. Jedno co powiem – to, że jestem pod wrażeniem! Nie bawiłem się w klejenie już jakieś 20 lat, ale czystość spoin i precyzja pasowania poszycia jak dla mnie jest powalająca! Z przyjemnością oczekuję na kontynuację relacji!

  2. Dzięki za komentarz ! Model miał być w zamierzeniu klasą standard, bez malowania i “brudzenia”. W dużej mierze jakość łączeń zawdzięczam pracy autora projektu. Można powiedzieć, że pasy poszycia kleją się same, ale całość będzie montowana ze szkieletem w kolejnych dniach i zobaczymy co z tego wyjdzie..

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *