28 września 2026 Michał 26Comment


Ahoj!


Nieposkromiona chęć drugiej ciekawskiej strony “mnie”, dręczy w kierunku śmigłowego jednopłatowca. W tym wypadku jestem zupełnym nowicjuszem(!), bo nie sklejałem jeszcze żadnego samolotu z pominięciem tych, kiedy byłem uczniem „podstawówki” i próby związane z budową Małego Modelarza kończyły się bardziej na „krzywo-płatowcach”.

Podchodząc do tej budowy, miałem już do wyboru Canta i Dorniera Z1 z Małego Modelarza, które z pewnością gabarytem cieszyłyby oko każdego dnia, podobnie jak robią to dwa F-16C, które są dotychczas jedynymi reliktami moich lotniczych fantazji.
Jednak ze względu na całkowity brak doświadczenia oraz nieco wyższy poziom skomplikowania niż mniejsze odpowiedniki w kategorii lotnictwa, próby takie byłyby nieco ryzykowne choćby pod wzgląd na możliwość nieukończenia takiego modelu, dlatego byłem zmuszony opuścić nieco lotnicze ambicje i z pokorą spróbować mały (prosty?) samolot. W zanadrzu był japoński „Zero” i amerykański „Wildcat”.

Miałem też polskiego PZL.38 “Wilk”, ale znając swoją obsesję, uznałem że budowa polskiego samolotu może rozpocząć chęć zbudowania całej kolekcji, a nie przecież o niej mowa. Dodatkowo samolot bombowca został wykluczony z racji, że będzie to kolejna budowa głównej serii na moim kanale YouTube i bardzo ładnie łączy się ona i z terminem rozpoczęcia prac (wrzesień 2026 r.) jak i z rozpoczęciem budowy modelu, który jest świadomym wyborem załogi widzów i czytelników mojego bloga i kanału na YouTube na zasadzie głosowania. Oczywiście mowa o Łosiu.

A dzisiaj „przystawka” – prosty model samolotu, w którym przedstawię proste rozwiązania, proste narzędzia i przede wszystkim prostą konstrukcję.
A6M2 Zero model 21, bo właśnie ten egzemplarz będzie bohaterem niniejszej relacji. Będzie to jeden z dwóch modeli z serii “Samoloty Pearl Harbor”, które będą w jednej gablocie, a intencją takiego przedsięwzięcia jest prezentacja w jednej gablocie dwóch maszyn przeciwnych stron konfliktu w danym wydarzeniu historycznym. Chciałbym w przyszłości również urzeczywistnić budowę modeli do takich wydarzeń jak D-Day, Bitwa o Anglię czy Wrzesień 39 nad Polską. Ale skupmy się dzisiaj nad Japończykiem.

Model tradycyjnie budowany będzie w klasie standard, czyli 100% karton. Tak jak lubię najbardziej. Jako, że to moje pierwsze starcie “w dorosłym życiu” z modelem samolotu śmigłowego, po raz pierwszy również posłużę się laserowo wyciętymi wręgami. Chcę skorzystać z dobrodziejstw współczesnego modelarstwa, dlatego oszczędzając nieco czasu to konstrukcja wręg zostanie w pełni zastąpiona oryginalnymi laserami z wydawnictwa GPM.



O ile w okrętach dalej pozostanę zwolennikiem tradycyjnie ciętych elementów szkieletu z szarej tektury, to w przypadku tak małej konstrukcji nie mam wątpliwości, że spokojnie mogę zastąpić tradycję na poczet nowoczesności. Użyję również gotowej tłoczonej owiewki kabiny oraz drukowanych 3D kół.
Pamiętajcie, że jest to moje pierwsze podejście do budowy modelu klasycznego samolotu. Co to oznacza w praktyce ? Nie napiszę jako „modelarz”, ale jako świadomy „okrętowiec”, że zupełnie nie mam pojęcia, jakie techniki wykorzystują “modelarze lotnicy”. Dlatego mam zamiar przemycić do tej budowy moje techniki, którymi posługiwałem się podczas budowy modeli okrętów. Cieszę się, że będę mógł odkryć (mam nadzieję, że razem z Wami) radość sklejania modeli samolotów. Tyle tytułem wstępu.


Opracowanie


Nieco informacji o opracowaniu. Wybrałem ten model trochę z przypadku, trochę świadomie, ponieważ zależało mi na budowie pokładowego samolotu biorącego udział w bitwie na Pearl Harbour. I tak – wiem! Że dla wielu lotników to właśnie niemiecki Messerschmitt jest tym trofeum domowej kolekcji sklejonych samolotów, ale jak już pisałem na wstępie – do takich projektów chciałbym modelarsko dojrzeć. I nie oznacza to, żebyś traktował mnie pobłażliwie, nawet jeśli to słowa krytyki to umiem spojrzeć jej w oczy i z pokorą przyjąć słowa bardziej doświadczonych modelarzy.

Zero z wydawnictwa GPM z nr kat. 622 (5/2023) z serii „Kartonowe ABC” jest w skali 1:33. Został opracowany przez Łukasza Fuczka, a premiera wydawnicza to 2022 rok. Według informacji ze środka okładki, wydanie pierwsze, którego jestem nabywcą zostało wydrukowane w nakładzie 300 sztuk.
Mitsubishi A6M2 Model 21 Zero w tym konkretnym egzemplarzu pilotowany przez Lt Cmdr Shigeru Itayę z lotniskowca IJN Akagi podczas ataku na Pearl Harbor 7 grudnia 1941 roku.
Opracowanie posiada 40 rysunków montażowych oraz dwa rysunki z rzutu bocznego i górnego. Części nadrukowane są na 6 arkuszach w formacie A4 i technologii offsetowej.


Historycznie


Ta relacja z budowy modelu to nie tylko sprawdzenie się w roli modelarza lotniczego, ale również chęć zaprezentowania mojego punktu widzenia i technik przeniesionych z budowy okrętów do modelu samolotu. Dlatego, jeśli uda mi się „dolecieć” do końca budowy, podzielę się moimi doświadczeniami krótką nieplanowaną mini-serią w formie poradnika na YouTube.

Jako, że poradnik to będzie bardzo krótka forma prezentacji budowy poszczególnych segmentów czy sekcji oraz posługiwaniem się konkretnymi narzędziami, zabraknie w niej historyczno-technicznych smaczków ze względu na to, że chciałbym nie skupiać wiele atencji na pobocznych tematach, które zazwyczaj są przeznaczone dla moich głównych projektów, takich jakim jest teraz Vittorio Veneto i jakim będzie seria z budowy PZL.37 „Łoś”.

Dlatego dla sympatyków historii i techniki wojskowości, poświęciłem “małą mesę” właśnie tutaj na blogu, który poświęcony jest temu, czego nie będzie w serii filmów poradnikowych w serwisie na YouTube.


Poradnik ze sklejania modelu na YouTube? Ale jak…


No i teraz najtrudniejsza część tego “wstępu”.. Czy będzie wideo-relacja z budowy tego modelu na YouTube. Budowa samolotu została już oficjalnie rozpoczęta tym artykułem. Na razie nagrywam całą budowę kamerką i robię zdjęcia poszczególnych etapów budowy. Zdjęcia jak i opis budowy będzie regularnie aktualizowany na tej stronie. 

Na kanale na YouTube, zapytałem się członków Naszej modelarskiej mesy, czy i w jakiej formie poprowadzić krótki poradnik z budowy samolotu. Ja już powoli projektuje sobie w głowie formę tej krótkiej nieplanowanej serii, bo chciałem jedynie skleić model prostego samolotu i poprowadzić foto-relację z budowy na blogu. Myślę, że treść relacji i budowy będzie całkowicie po mojemu na blogu, a film będzie trochę taką formą dla widzów i “zaprojektowana” przez widzów.

Ja zazwyczaj mam już koncepcje i wizje na dany film, a zwłaszcza, że wiele z nich jest już w jakiejś formie w mojej głowie. Istnieje prawdopodobieństwo, że z każdym odcinkiem filmu z budową ZERO na platformie YouTube będą pojawiać się pytania itd… Prawdopodobnie tak. Ale z góry muszę zapowiedzieć, że to jest nieplanowana seria weekendowych filmów które będą publikowane codziennie od piątku do niedzieli w 3 lub 4 weekendy. Każdy film to maks. 15 min. Model zacząłem już budować i na razie nagrywam wszystko – potem będą cięcia itd. Potem czyli wtedy jak model będzie ukończony zacznę przygotowywać materiał na YouTube i mam zamiar zrobić go naraz (wszystkie odcinki montowane w jednym ciągu, bo chcę szybko zacząć i zakończyć tą mini-serię – priorytet jest na inne filmy..) i nie będzie możliwości zmian w kolejnych odcinkach pod wzgląd na komentarze pod filmem – coś takiego jest możliwe teraz pod Vittorio Veneto i będzie możliwe jesienią przy Łosiu. Ale oczywiście zostawiam “backdoor”…. Czyli możliwość “współtworzenia” wideo na długo przed publikacją filmów na YouTube, a to będzie uczestnictwo w komentarzach tu na blogu, bo tutaj budowa i sama relacja będzie prowadzona na bieżąco i na bieżąco będzie można komentować i sugerować pomysły dotyczące filmu.

Jest tu otwarta przestrzeń na komentarze, sugestie pomysły nie tylko dotyczące budowy modelu ale przyszłych filmów na YT. Seria z Łosiem na jesień będzie czymś pomiędzy tym co było z VV, a tym co będzie z “Zero”, bo gdybym chciał się skupiać tak na 100% na wszystkim co robię przy VV to moglibyśmy ciągnąć tą serię latami ; ) A ja wiem, że się nudzą widzowie, że nudzi się społeczność no i ja sam się nudzę.

Myślę, że ten samolot to troszkę oddechu od naszego molocha Vittorio, to również okazanie zainteresowania modelarzom “lotniczym”, dla mnie to przetestowanie czy kamerka i komputer dadzą radę nagrywać w 4K, bo nową serię z Łosiem w tej technologii chciałbym nagrać – byłem ostatnio u siostry, która ma TV w 4K i oglądając swój film w 1080p to masakra… no i oczywiście się okazało, że wielu odbiorców ogląda właśnie na TV …No a tutaj jakość detalu jest jednak istotna. Mini-seria z budowy samolotu to również forma rekompensaty dla modelarzy, którzy oczekiwali budowy Łosia od razu po zakończeniu serii z Vittorio Veneto. Potraktujmy tą mini-serię, jako “przystawkę” przed daniem głównym, jakim będzie wrześniowy “Łoś”. 

Jeśli chodzi o historię i aspekty techniczne – głosem większości komentujących nie będzie tego w filmie z A6M2 Zero, będzie tylko treść modelarska. Ale jeśli ktoś chce poczytać, poniżej znajdziecie kilka ciekawostek, które udało mi się wyszukać.

Mam już harmonogram na serie główne i nie chciałbym też “zasiedzieć się” przy produkcji filmów ze sklejania Zero, bo tutaj pierwszeństwo jest dla Łosia we wrześniu no i dokończenie Vittorio : ) PZL.37 “Łoś” został wybrany w uczciwej ankiecie przez widzów kanału i szanując wybór, chcę przeznaczyć moce przerobowe właśnie na ten model. Dlatego proszę – nie oczekujcie od relacji z budowy Zero multi-filmów, choć nie chcę potraktować ani tego modelu po macoszemu, ani entuzjastów właśnie takich konstrukcji, postaram się spełnić oczekiwania w tej niniejszej foto-relacji z budowy modelu.

Poczujcie się więc swobodnie w komentarzach, na Wasze pomysły dotyczące, jakie aspekty umieścić w filmach na YouTube odnośnie mini-serii z budowy Zero. Napiszcie, co chcielibyście zobaczyć w filmie, sugerując się tym co zobaczyliście tutaj na zdjęciach. Czy jest jakiś specyficzny wątek, który warto pokazać na YouTube ?


Ciekawostki: Unikalne malowanie i oznaczenia


Kamuflaż

Barwy kamuflażu Zero z Pearl Harbor (w tym maszyna Shigeru Itayi) były pomalowane jednolicie w jasnoszary odcień z delikatnym zielonkawym tonem, określany jako IJN Grey Green (tzw. ame-iro). Samoloty te miały matowoczarne osłony silnika w celu redukcji odblasków. Na kadłubach i skrzydłach widniały czerwone oznaczenia Hinomaru (okrągłe znaki narodowe) bez obwódek – charakterystyczne dla japońskich samolotów tego okresu.

Znaki przynależności jednostki

Myśliwce z lotniskowca Akagi nosiły kod ogonowy „AI-*” (np. AI-155). Litera „A” oznaczała 1. Dywizjon Lotniskowców (Akagi/Kaga), a „I” wyróżniała Akagi jako okręt wiodący dywizjonu. Dwie ostatnie cyfry to numer indywidualny samolotu w ramach typu (prefiks „1” dla myśliwców). Maszyna Itayi prawdopodobnie miała kod AI-155 (choć spotyka się też AI-159). Co ważne, samoloty z Akagi posiadały czerwony pas na kadłubie (za kabiną, dookoła tylnego kadłuba) – jedna szeroka szkarłatna banda identyfikowała je jako należące do okrętu flagowego dywizjonu (dla porównania samoloty Kagi miały dwie czerwone bandy).

Oznaczenia dowódcze

Myśliwiec Itayi wyróżniały dwa żółte paski na stateczniku pionowym. Były to poziome pasy malowane w górnej części ogona, które pełniły rolę znaków dowódczych – trzy paski oznaczały dowódcę całej grupy myśliwskiej; dwa – dowódcę eskadry (ok. 9 samolotów); jeden – lidera klucza (3 samoloty). Jako że Itaya pełnił funkcję dowódcy wszystkich myśliwców z Akagi, jego Zero nosiło właśnie trzy paski – dlaczego w opracowaniu GPM są tylko dwa ?. Dzięki temu samoloty prowadzących były łatwo rozpoznawalne w formacji (dla porównania, zwykłe maszyny bez funkcji dowódczych nie miały takich pasów).

Dbałość o oznakowanie

Przed misją hawajską japońskie załogi starannie odmalowały i przygotowały swoje maszyny. Samoloty 1. Floty Powietrznej uczestniczące w ataku były w świetnym stanie technicznym – w okresie letnich ćwiczeń 1941 trochę wyblakły na słońcu i słonej morskiej bryzie, ale przed samym atakiem ich oznaczenia odświeżono. Pomimo to widoczne były drobne ślady eksploatacji (np. okopcenia od gazów wylotowych czy delikatne przetarcia na krawędziach skrzydeł), co dodawało realizmu ich wyglądowi bojowemu.


Ciekawostki – Uzbrojenie i wyposażenie


Standardowe uzbrojenie

A6M2 Model 21 zabierał na pokład typowy zestaw broni: dwa działka 20 mm typu 99 (montowane w skrzydłach) oraz dwa karabiny maszynowe 7,7 mm typu 97 strzelające przez śmigło. Tak uzbrojony Zero zapewniał kombinację siły ognia – pociski 20 mm skuteczne przeciw samolotom i celom naziemnym oraz szybkostrzelne karabiny 7,7 mm do bliskiego dogfightu i ostrzeliwania lekko opancerzonych celów. A6M2 posiadał również fabryczne zaczepy umożliwiające podwieszenie dwóch bomb po 60 kg (po jednej pod każdym skrzydłem). W praktyce myśliwce z Pearl Harbor rzadko korzystały z bomb, ale istniała taka możliwość – według relacji po ataku kilka Zero z drugiej fali mogło użyć małych bomb przeciw celom naziemnym.

Zbiorniki dodatkowe

Kluczowym atutem modelu 21 był duży zasięg. Samoloty Itayi i pozostałych pilotów z Akagi zostały wyposażone w odrzucany zbiornik paliwa pod kadłubem, by zwiększyć zasięg operacyjny (lotniskowce Kido Butai znajdowały się ok. 370 km od Oʻahu). Zbiornik o pojemności ~330 litrów zapewniał zapas paliwa na długotrwały lot (japońskie wymagania mówiły o 6–8 godzinach lotu ekonomicznego z dodatkowym zbiornikiem). Co ciekawe, podczas ataku na Pearl Harbor japońskie Zera nie odrzucały pustych zbiorników – z uwagi na znikomy opór powietrza i brak poważniejszej walki powietrznej piloci często wracali z nimi na okręt, oszczędzając cenny sprzęt (istnieją zapisy sugerujące problemy techniczne we wczesnych mechanizmach zrzutu, więc prewencyjnie mogli ich nie odpinać).

Wyposażenie radiowe

Wszystkie Zera przeznaczone do dalekiego rajdu otrzymały pełne wyposażenie radiowe, w tym pokładową radiostację oraz radiokompas (DF) do nawigacji na duże odległości. Na grzbiecie kadłuba za kabiną montowano charakterystyczną ramową antenę radiokompasu, która pozwalała myśliwcom wrócić na macierzysty lotniskowiec kierując się sygnałem nawigacyjnym. W praktyce łączność radiowa Japończyków bywała zawodna, dlatego Itaya jako dowódca miał również pistolet sygnałowy do dawania komend świetlnych (np. kolorowymi racami) w powietrzu.

Brak opancerzenia

Jedną z najbardziej nietypowych cech Zero (w tym egzemplarzy z Akagi) w porównaniu do samolotów alianckich był całkowity brak pancerza chroniącego pilota i zbiorniki paliwa. W myśl filozofii projektanta Jirō Horikoshiego zrezygnowano z płyt pancernych i samo-uszczelniających zbiorników, by maksymalnie odciążyć konstrukcję. Efektem była fenomenalna zwrotność i daleki zasięg, okupione jednak dużą podatnością na uszkodzenia – Zero Itayi nie wybaczał błędów: nawet pojedynczy trafiony pocisk mógł spowodować pożar lub zestrzelenie. Amerykanie po raz pierwszy przekonali się o tym, badając wrak zestrzelonego myśliwca z Akagi – z zaskoczeniem stwierdzili, że maszyna nie miała żadnych osłon ani samo-uszczelnień zbiorników, co różniło ją od „standardu” znanego z konstrukcji Zachodu. Ta cecha czyniła z Zero groźnego, lecz „kruchego” przeciwnika.


Ciekawostki – modyfikacje konstrukcyjne i ciekawostki techniczne


Skrzydła składane na końcach

Wersja Model 21 (użyta z pokładów lotniskowców) otrzymała unikalną modyfikację skrzydeł – składane końcówki. Aby zmieścić się w windach hangarowych, rozpiętość skrzydeł ograniczono do <12 m, co osiągnięto poprzez zaprojektowanie odchylanych fragmentów na samych końcach skrzydeł. Końcówki te składały się nietypowo „do góry i do środka”, lekko zachodząc na górną powierzchnię płata. Był to charakterystyczny detal – w pozycji złożonej końcówki wystawały ponad obrys skrzydła. Dzięki temu rozwiązaniu Zero Itayi mógł operować z pokładu Akagi, a po rozłożeniu skrzydeł nie ustępował sztywnością konstrukcji wersjom lądowym.

Hak do lądowania

Jako samolot pokładowy A6M2 posiadał wytrzymały hak pod ogonem, służący do łapania lin hamujących podczas lądowania na lotniskowcu. Hak ten, chowany w kadłubie, umożliwiał bezpieczne przyziemienie na ograniczonej długości pokładu. W odróżnieniu od wczesnych prototypów lądowych (model 11), wszystkie Zera model 21 (w tym egzemplarze Pearl Harbor) były w pełni przystosowane do operacji morskich – wyposażone w hak i wzmocnione podwozie absorbujące energię lądowania na okręcie.

Materiały i konstrukcja

Konstruktorzy Zero zastosowali nowatorskie materiały, aby zmaksymalizować osiągi. Główne elementy płatowca wykonano ze specjalnego stopu aluminium o nazwie Extra Super Duralumin, który był lżejszy i wytrzymalszy od tradycyjnych stopów. Ten materiał pozwolił odjąć cenne kilogramy, zwiększając zasięg i manewrowość. Wadą była jednak podatność stopu na korozję w morskich warunkach – aby temu zaradzić, wnętrza konstrukcji pokrywano ochronną powłoką lakieru (charakterystyczny niebiesko-zielony we wnękach podwozia i na wewnętrznych powierzchniach). Dzięki skrajnie lekkiej konstrukcji, stosunkowo dużemu skrzydłu i niskim obciążeniom powierzchni, Zera osiągały niesamowitą zwrotność – potrafiły latać z minimalną prędkością przeciągnięcia poniżej 110 km/h, kręcąc ciasne zakręty, których nie były w stanie dorównać alianckie myśliwce w 1941 roku.

Brak urządzeń tlenowych dla wszystkich pilotów

Jednym z mniej znanych faktów jest to, że podczas ataku na Pearl Harbor tylko dowódcy formacji (tacy jak Itaya) dysponowali najnowszymi maskami tlenowymi. Większość pozostałych pilotów miała starsze wyposażenie lub nie korzystała z tlenu ze względu na operowanie na relatywnie niskich pułapach w trakcie nalotu. To drobny detal, który jednak odróżniał poszczególne samoloty – kabina Itayi prawdopodobnie wyposażona była w nowoczesną aparaturę tlenową, co świadczy o priorytecie zapewnienia sprawności dowódcy formacji podczas długiego lotu na średnim pułapie.


Ciekawostki – Organizacja jednostki, taktyka i rola Itayi


Formacja i struktura

Japońska marynarka wojenna stosowała w 1941 r. taktykę trójek – myśliwce operowały w kluczach po 3 samoloty (tzw. shotai). Trzy klucze (9 maszyn) tworzyły pełną eskadrę myśliwską (chūtai). Lt Cmdr Shigeru Itaya był dowódcą eskadry myśliwskiej z Akagi, liczącej 9 Zero. W ramach ataku na Pearl Harbor powierzono mu jednak szerszą funkcję – został liderem całej grupy myśliwców pierwszej fali (tzw. hikōtaichō). Oznaczało to, że koordynował działania wszystkich 43 myśliwców ze wszystkich sześciu lotniskowców biorących udział w pierwszym rzucie ataku. W praktyce, z pokładu Akagi wystartowało o 6:10 rano jego 9 maszyn – Itaya poderwał się jako pierwszy tego dnia – a podobne klucze wzbijały się z pozostałych lotniskowców. Myśliwce zawsze startowały jako pierwsze, przed bombowcami, by zabezpieczyć przestrzeń powietrzną. Itaya leciał na czele klucza dowódczego (trzy samoloty, w tym on i dwaj skrzydłowi). Jego Zero z trzema żółtymi paskami na ogonie było łatwo dostrzegalne dla kolegów w powietrzu, co ułatwiało utrzymanie szyku.

Osłona i eskorta bombowców

Zgodnie z planem ataku, zadaniem Itayi było poprowadzić myśliwce jako eskortę bombowców nurkujących Aichi D3A „Val”. Po starcie z Akagi jego dziewięć Zero weszło w ugrupowanie osłaniające 26 „Vali” z lotniskowca Shōkaku, lecących ku wyspie Oʻahu. Itaya utrzymywał swoje myśliwce wysoko nad i nieco z boku formacji bombowej, gotów odeprzeć ewentualne amerykańskie myśliwce próbujące zaatakować bombowce. Jednak ku zaskoczeniu Japończyków, nad Pearl Harbor panowała całkowita cisza radiowa i brak było zorganizowanej obrony w powietrzu – Amerykanie zostali kompletnie zaskoczeni. Itaya zameldował brak oporu myśliwskiego i przystąpił do realizacji kolejnej fazy misji.

Improwizacja – atak na lotniska

Skoro nie pojawiły się wrogie samoloty, Itaya podjął decyzję o wykorzystaniu myśliwców do zaatakowania celów naziemnych. O godz. 07:57 jego grupa oderwała się od eskortowanych bombowców i rzuciła się do lotu nurkowego na lotnisko John Rodgers Field (dzisiejsze Honolulu International). Myśliwce Itayi ostrzały z broni pokładowej i podpaliły stojący tam samolot pasażerski DC-3 linii Hawaiian Airlines. Trzy minuty później poprowadził swoich pilotów nad główną bazę US Army Air Corps – Hickam Field, gdzie zaczęli grasować nad liniami bombowców B-17 i hangarami. Każdy z dziewięciu Zero Itayi wykonał po trzy brawurowe przeloty nad lotniskiem, siejąc seriami z działek i karabinów po stojących maszynach i infrastrukturze. Jego działania skutecznie sparaliżowały amerykańskie lotnictwo na ziemi w tych kluczowych minutach ataku.

Pierwsze ofiary w powietrzu

Jeszcze przed dotarciem nad Honolulu, klucz Itayi zaliczył pierwsze powietrzne zwycięstwo II wojny światowej nad terytorium USA. Po drodze natknęli się na dwa małe cywilne samoloty treningowe w pobliżu gór Koʻolau. Itaya zaatakował jeden z nich (Piper Cub z instruktorem i uczniem na pokładzie) lecz chybił; jednak jego dwaj skrzydłowi – PO1c Takeshi Hirano i PO1c Shinaji Iwama – dokończyli dzieła, zestrzeliwując tę maszynę. Pilotowi-amatorowi udało się wyskoczyć na spadochronie, a spadający Piper był pierwszym amerykańskim samolotem zniszczonym w ataku. Chwilę później Japończycy dostrzegli kolejne samoloty – była to grupa właśnie przylatujących bombowców B-17 Flying Fortress, które przypadkiem nadlatywały z kontynentalnych Stanów na Oʻahu w trakcie trwania ataku. Itaya natychmiast nakazał atak na te duże maszyny. Osobiście zaatakował od czoła jednego z B-17, po czym zawrócił i dopadł go od tylnej sfery – z bardzo bliskiej odległości (30 metrów) ostrzelał całą kabinę i kadłub z karabinów 7,7 mm, wzniecając pożar flar sygnałowych na pokładzie bombowca. B-17C pilotowany przez Lt. Raymonda Swensona musiał lądować awaryjnie na Hickam i spłonął, a japońscy myśliwcy odnotowali zniszczenie ciężkiej maszyny. Itaya został uznany za tego, który strącił amerykańską „Latającą Fortecę”, co oficjalnie zapisano mu jako pierwsze powietrzne zwycięstwo w tej bitwie. To nie lada wyczyn, biorąc pod uwagę solidną konstrukcję B-17 – Japończyk skutecznie wykorzystał słabe opancerzenie ogonowe bombowca i łatwopalność materiałów na jego pokładzie.

Straty własne i los maszyny Itayi

Spośród myśliwców Akagi tylko jeden nie wrócił z pierwszej fali – Zero o kodzie AI-154 (pilot PO1c Hirano) zostało zestrzelone ogniem artylerii przeciwlotniczej nad Hickam i rozbiło się na terenie Fort Kamehameha. Sam Itaya bez szwanku sprowadził swoją maszynę z powrotem na pokład Akagi. Jego doświadczenie i opanowanie w boju zapewniły bezpieczny powrót pozostałych pilotów. Zero Itayi przetrwał atak na Pearl Harbor i brał udział także w kolejnych działaniach (m.in. rajd na Rabaul i Darwin w 1942 r.). Co ciekawe, Shigeru Itaya wyszkolił wielu młodszych pilotów – to właśnie on prowadził intensywne treningi grupy myśliwców przed atakiem, co zaowocowało ich wysoką skutecznością bojową. Jako lider formacji w Pearl Harbor, Itaya zapisał się w historii lotnictwa – jego samolot stał się symbolem zaskakującego uderzenia na Hawaje, wyróżniając się nie tylko oznaczeniami dowódczymi, ale i rolą, jaką odegrał w dramatycznych wydarzeniach 7 grudnia 1941 roku.

A teraz zapraszam do budowy tego modelu samolotu!

Moje zmiany i dodatki: (aktualizacja: 22.01.2026 r.)

  1. Przezroczysta owiewka
  2. Koła z druku 3D
  3. Oszklenie zegarów na tablicy przyrządów
  4. Inne (jak coś wpadnie mi do głowy będzie wpisane tutaj)

Błędy i braki w zeszycie GPM (A6M2 Zero) – nie merytoryczne!: (aktualizacja: 22.01.2026 r.)

  1. cd..
  2. cd..

PORADA !! Aby obejrzeć zdjęcie w pełnej rozdzielczości 1920×1080 wystarczy kliknąć prawym przyciskiem myszy i wybrać opcję “POKAŻ ZDJĘCIE” lub “OTWÓRZ GRAFIKĘ W NOWEJ KARCIE“.


KOLEJNOŚĆ !! – Najnowsze wpisy na górze. Początek budowy całkiem na dole, przewijając idąc w górę do najnowszych wpisów.


Dziennik hangarowy – wpis 28-wrz-2026 r. (tydzień 37) – ostatni wpis


Zamknięciem kokpitu pilota jest wyposażenie jej w uzbrojenie. Mechanizm kierowania ogniem to dwa karabiny maszynowe 7,7 mm typu 97 strzelające przez śmigło. Same karabiny to elementy z zestawu uzbrojenia luf toczonych z metalu z Master Model. Co prawda kupiony zestaw jest przeznaczony do modeli w skali 1:32, to zestaw ładnie wtulił się we wręgi modelu kartonowego w skali 1:33. 

Kabina została zamknięta i kolejnym krokiem będzie oklejanie poszycia. 


Dziennik hangarowy – wpis 27-wrz-2026 r. (tydzień 2-36)


Dużo czasu upłynęło od pierwszego i ostatniego zarazem wpisu w tej relacji z budowy samolotu. Ale również wiele od tego czasu się wydarzyło.

Wracając do “powrotów”. Wyposażenie kokpitu pilota ciąg dalszy. Udało się uzupełnić boczne ściany o różne elementy wyposażenia pokładowego.  Doszły zbiorniki w tylnej części kabiny. Do ukończenia wnętrza pozostały karabiny maszynowe wraz z mechanizmem ich sterowania. Nie zapewniam systematyczności w tej budowie, ale mogę zapewnić, że bardziej ochocze sklejanie gdzieś tam  “po kącie” samolotu ZERO, będzie tutaj publikowane natychmiast, gdy dojdzie coś nowego w modelu. Zdjęcia są “zabójczo” duże i zmieniłem nieco format wyświetlania zdjęć na stronie (powinno być teraz widać je na większej szerokości ekranu – jeśli oglądasz w 1080p i 4K, dzięki czemu jeszcze bardziej widać jak słabym jestem modelarzem : ) A głównie to wciąż walka z nierównym retuszem. 

Bez zbędnego pisania – kilka zdjęć z obecnej sytuacji “w hangarze”:


Dziennik hangarowy – wpis 22-sty-2026 r. (tydzień 1)


No i zaczynamy! 

Po długiej prezentacji wstępu wypada coś “pokazać”. Nie mając doświadczenia w budowie samolotów od czego mogłem zacząć ? Oczywiście od rys.1 który przedstawia budowę szkieletu kokpitu pilota. Myślę, że po budowie tego segmentu jestem bardzo zadowolony, że sięgnąłem po wręgi cięte laserem. Co prawda są one na miększej tekturze typu “podpiwek”, ale wygląda na to, że taka niewielka konstrukcja szkieletu samolotu w skali 1:33 całkiem nieźle radzi sobie z tą bardziej miększą wersją tektury.



Kolejnym etapem jest budowa tablicy przyrządów. I tu mogę się na chwilę zatrzymać, bo mimo, że nie chciałem “waloryzować” tego modelu i naprawdę skleić go w najmniejszej linii modelarskiego oporu (co świadomie przyjmuję na klatę, że narażam się profesjonalnym modelarzom lotnicznym:( to uznałem, że to fajna okazja pobawić się i poćwiczyć kilka technik i kwestii, które gdzieś tam kiedyś przeleciało mi przez oczy.

A jest to “oszklenie” zegarów na tablicy przyrządów. Wielu modelarzy wykonuje to z użyciem przezroczystych folii lub wikolu. Ja pozwoliłem sobie na podstawie doświadczeń z różnymi materiałami użyć nieco “lżejszej” wersji wikolu, a jest to z powodzeniem używany klej do szybek: Micro Metal Foil Adhesive. Ten klej ma podobną konsystencję co wikol, ale ta konsystencja jest  rzadsza, dzięki czemu szybciej paruje. Po wyschnięciu jest całkowicie przezroczysty i zostawia pożądany efekt “przezroczystości” i delikatnego połysku, odblasku w zależności od kąta patrzenia i padania światła na te imitacje zegarów.

Sposób użycia jest banalnie prosty i nie wymaga skomplikowanych kroków czy umiejętności nie z tej ziemi – dlatego to pierwszy kroczek, aby wznieść się nieco wyżej dzięki prostemu i nieskomplikowanemu zabiegowi. Na poniższym obrazku widać dwa sklejone ze sobą elementy, z czego jeden ma wycięte okrągłe otwory przez które widać tarcze zegarów.



Każdy z otworów wypełniłem klejem Metal Foil. Klej aplikowałem przenosząc go za pomocą czubka drucika, tutaj ważne jest, żeby nie “przelać” go zbyt dużo i nie wylał się poza obrys wyciętych okręgów. Chodzi o to, żeby te otwory wypełnić klejem, najlepiej “po brzegi” górnej warstwy. W efekcie dostajemy wygląd jak na poniższym zdjęciu.



Jak nie trudno zauważyć, część tarcz jest biała od kleju, ale to nie szkodzi. Po wyschnięciu będzie zupełnie przezroczysta. Po lewej stronie głównej tablicy przyrządów widać, jak klej już podsycha. Po prawej stronie Świeżo zalana porcja kleju Adhesive Matel Foil. A na dole efekt końcowy.



Dlaczego nie użyłem wikolu jak się zazwyczaj utarło wśród modelarzy? Wikolem można uzyskać również świetny efekt, ale przy nakładzie dodatkowych kroków, m.in “rozwodnieniu” wikolu. Klej od Microscale jest rzadszy w konsystencji i dlatego nadaje się do użycia od razu z opakowania – nie trzeba go rozwadniać, żeby uzyskać rzadką konsystencję. Nie wiem czy mam odpowiedni autorytet, żeby o tym pisać, ale znając właściwości kleju wikol po wyschnięciu tworzy on twardą a’la “plastikową” skorupkę, podczas gdy klej Micro Metal Foil zamienia się w miękką a’la gumową, elastyczną powierzchnię z delikatnym i aksamitnym połyskiem.



Podążając analogicznie numeracją rysunków montażowych kolej na pedały steru kierunku. Przeglądając moją dokumentację zdjęciową, można już na tym etapie zauważyć jak bardzo ten model jest uproszczony w porównaniu z prawdziwym samolotem. Ale ja nie mam z tym problemu, bo chciałem tylko powiedzieć “na głos” modelarzom – lotnikom “Hey! wiem, że w oryginale wygląda to nieco inaczej” i jestem świadomy, że chcąc wykonać bardziej zbliżoną replikę modelu Zero, sięgnąłbym po poważniejsze opracowania z wydawnictw takich jak np. Haliński czy Model Hobby. Moim celem jest zbudowanie tego modelu dokładnie z myślą w jakiej zaprojektował go projektant.

W kwestii pedałów steru kierunku pozwoliłem sobie nieco “jedynie” uplastycznić jeden z drutów, który został owinięty nawojowym drucikiem miedzianym.



Sekcja komentarzy


Subskrybuj
Powiadom o
guest

26 komentarzy
Najnowsze
Najstarsze Najwięcej głosów
Karol

Witam, podziwiam Twoją precyzję i czystość klejenia. Ja kleję dopiero od niecałych trzech lat, po przejściu na emeryturę, dlatego cały czas uczę się od młodszych. Twoje relacje są świetne, a wykonania charakteryzują sie dokładnością i precyzǰą. Nie ukrywam, że wiele technik przejąłem, ale jeszcze dużo brakuje mi aby osiągnąć Twój poziom. Właśnie kończę kleić mój pierwszy samolot. Jest to polski dwupłatowiec WZ-X. Jest to samolot przedwojenny liniowy, zbudowano prawdopodobnie tylko trzy prototypy. Fajnie wygląda sklejony, trochę miałem kłopotów i niestety nie wszystko wyszło tak dobrze jak Tobie. Dzięki za relacje, które śledzę z uwagą.
Pozdrawiam

Rafał

Się doczekałem! Kiedy przestałeś budować Zero, pomyślałem sobie = szkoda, Bo przymierzam się do Hurricane’a. A że będzie to pierwszy samolot kartonowy od ponad 30 lat, to chciałem trochę podpatrzeć, co i jak. Patrząc na te drobne elementy trochę się obawiam, czy dam radę. Zapewne nie jestem w stanie osiągnąć takiego poziomu, ale mam frajdę z samego klejenia. Może po iluś tam próbach, kiedyś wykonam model, który będzie dla mnie satysfakcjonujący. Póki co zasiadam i podpatruję. Powodzenia!!

Maciej

Dzięki za kontynuację, właśnie sklejam ten model i nie ukrywam, że mocno pomagasz. Instrukcja zawarta w tym modelu, nie jest tak oczywista 😉

Sylwek

Ja wracam po bardzo długij pszarwie bo ponat 25 latach i chłone twojo wiedzę iak gombka i podziwiam peefekcję. A propo oszkenia zegarów ja zawsze stosowałem folje bo nie wiedziałam że można to zrobić kleje, pszepraszam ale technicznie jestem zacofana

Damian

Super to wygląda, w sumie jak zawsze. Oglądając takie relacje motywacja do sklejania rośnie 🙂

Elshan

Of course, this is a very interesting project. Perhaps even a break from shipbuilding. Glazing the instruments always brings the models to life and you did a great job.
As an alternative, I can suggest pouring them with clear UV resin. The effect is at least the same, but it’s much faster.
I’d like to point out that all methods of pouring varnish and other liquid chemicals have one major drawback – an uneven surface. As is well known, real instruments had perfectly smooth glass, which produced characteristic glare. These glare can be achieved in many ways. I’ll suggest two. The first is to apply clear tape to the instruments and then glue a panel with punched holes on top (the publisher probably suggests this, like a sausage between bread). However, this technique has one drawback – it lacks depth (volume) of the instrument. The second method is more labor-intensive but produces higher quality results. Round panes of transparent film are punched and glued into their respective holes with clear varnish (glue). Here you can adjust the film thickness and give the fixtures the desired volume and the right highlights.

I’ll definitely be watching this construction with interest.
Good luck, Elshan!

Elshan

The build is excellent, and most importantly, it’s easy to implement and understand. Perfect for beginners! I’m learning a lot about cardboard modeling from you.
And bombers should always be saved for the main course. Good luck!

Piotrek

Bardzo dawno temu, bo jakieś 24 lata, wykonałem w ramach powrotu do sklejania “Zero” z MM wg projektu Pawła Mistewicza, mam więc sentyment do tego samolotu i z zainteresowaniem będę oglądał postępy prac. Poziom sterylności w kokpicie na dużo wyższym poziomie niż na sali operacyjnej :). Uwielbiam taki czysty, wręcz sterylny standard, niezmiennie inspirujesz do szlifowania swojego warsztatu. Powodzenia!

Adam

Siadam na widowni i śledzę poczynania. Nie skleiłm samolotu ale chciałbym zrobić to estetycznie. Wieżę, że będzie to poradnik, który pozwoli mi na to🙂.
Klej do owiewek i materiałów przeźroczystych muszę sobie sprawić.
Czy jego właściwości się zmieniają z biegiem czasu?
Do wszystkich części, które do tej pory skleiłeś w relacji użyłeś kleju BCG?

Powodzenia Michał🙂👍.

Zenobiusz

Z tymi zegarkami:) przy użyciu Micro Metal Foil to rewelka. Ja zwyczajowo używałem kleju wikol. No podziękował:)
Czeka na dalszą część relacji z budowy.
Pozdrawiam.

Zenobiusz

No tak! Używam wikolu😀 Ale już coraz mniej🙂 I oczywiście po obejrzeniu – już chciałem napisać wszystkich Twoich poradników oraz relacji – zakupiłem klej BCG!!! Ile miałem z początkiem problemów nauczenia się z nim pracować😱 Ale na szczęście cierpliwość pomogła, i jest coraz lepiej🙂

Piterski

Michale, od tego modelu w starym wydaniu od Hala zaczynałem swój powrót do modelarstwa. Mam i te nowesze wydanie Halińskiego jaki i te z GPM bo też mi się bardzo podoba.
Kiedy patrzę z jaką precyzją dokładnością i idealnie dobranym retuszem to wykonujesz to widzę w pełnej krasie klasę modelarza jaki to wykonuje. Może tym bardziej, że sam go również kleiłem. Co do kleju użytego do zegarów to właśnie przez jego właściwości ja mam do tego mieszane uczucia. Ja użyłem do oszklenia w PGM i szybki “zegara” w Halnym innego specyfiku z tej serii, ten z niebieskimi napisami bardzo gęstego. Właśnie ta cecha nie zastygania do końca tego kleju to foli wzbudza u mnie największą obawę w tej materii.

Masz we mnie wiernego czytelnika tej relacji.

Michał.O

No właśnie, ten retusz wygląda jak nie retusz tylko jakby część była wycięta z barwionki 🙂 w ogóle nie widać różnicy w kolorze krawędzi i nadruku. Szacun.
Taka ciekawostka, o której może nie wszyscy wiedzą. Dowolny odcień dowolnego koloru można uzyskać posiadając tylko 3 podstawowe kolory, czyli żółty, czerwony, niebieski. Ewentualnie można wspomóc się białym lub czarnym. Czarny można uzyskać mieszając wszystkie 3 kolory podstawowe 🙂
Pozdrawiam.

Piterski

Bardzo chętnie Michale, myślę że nam się to powinno udać bo zamierzam się jednak na kilka konkursów przejechać.
Czytałem o twoim forum i nawet się zapisałem na powiadomienie o jego powstaniu bo z wielką chęcią dołączę do niego. Hosting na szczęście ogarnąłem i po okresie próbnym opłacam od razu roczny abonament.

Michał.O

Długo schnie ta część zalana klejem?
Zapowiada się jak zwykle precyzyjne wykonanie modelu 🙂
Coś mi się zdaje,że takich dodatkowych uplastycznień będzie więcej 🙂
Pozdrawiam.