2 listopada 2026 Piotr Kata 6Comment

WPIS #1 –> 2.11.2026

Cześć!

Model ten chodził za mną od zawsze, sam okręt jako trzon przedwojennej Marynarki Wojennej budził we mnie duże emocje. Wyobrażałem sobie, jak dumni musieli być Polacy widząc nowiuteńki i takich rozmiarów okręt wchodzący po raz pierwszy do Gdyni. W sieci można znaleźć zdjęcia z tego momentu, i powiem szczerze, że do tej pory robią na mnie kolosalne wrażenie.

Wybór modelu padł na wydawnictwo Answer, skala – dla mnie idealna, czyli 1:200.

Zaopatrzyłem się w zestaw laserowo wycinanego szkieletu i innych elementów, w swoich zasobach posiadałem również plany okrętu z wydawnictwa „Modelarstwo Kartonowe”w skali 1:100 – świetne uzupełnienie do rysunków z wycinanki. Przejdźmy więc do budowy.

Szkielet kadłuba

Zmontowałem kadłub z laserowo wyciętych elementów pilnując symetrii i odległości między wręgami. Do połączenia elementów posłużył mi klej polimerowy Hemol.

Po raz pierwszy postanowiłem wykorzystać styrodur do wypełnienia przestrzeni między wręgami. Porównując moje wcześniejsze doświadczenia z pianką florystyczną i szpachlą do drewna do styroduru, muszę stwierdzić, że jest to dużo czyściejsza robota, styrodur bardzo dobrze się szlifuje. Najlepiej robić to po wcześniejszym utwardzeniu wręg (klej cyjanoakrylowy).

Oklejanie kadłuba

Po oszlifowaniu kadłuba, przystąpiłem do jego oklejania. Projektant modelu zaplanował przyklejanie poszycia dennego kadłuba na styk do burt, a ewentualna regulacja długości poszycia miała mieć miejsce na wysokości stępki dennej (w tym miejscu spotykało się poszycie z lewej i prawej strony). Autor zalecał rozpoczęcie oklejania burt oraz poszycia dna od środka kadłuba, przesuwając się w obie strony ku dziobowi i rufie. Nie uwzględniłem tego zalecenia i rozpocząłem oklejanie burt od dziobu. Generalnie elementy burty dziobowej zostały zaprojektowane z takim białym zapasem jak na zdjęciu.

Przed sklejaniem zastanawiałem się co mam z tym zrobić i doszedłem do wniosku, że jest to nadmiar mający ułatwić wykonanie tego charakterystycznego wyoblenia burty na styku z pokładem, ciągnącego się do połowy kadłuba. Po wyprofilowaniu wyoblenia odcinałem ten nadmiar.

Niestety na tym etapie uwidoczniły się dwa moje błędy. Po pierwsze, nie uzupełniłem szpachlą styroduru. Okazało się, że podczas szlifowania zszedłem w niektórych miejscach poniżej poziomu lini wręg i należało te wgłębienia wypełnić szpachlą. Nie zauważywszy tego, zacząłem oklejać szkielet poszyciem dennym i zaczęły wychodzić „krowie żebra”.

Po drugie, decydując się wbrew zaleceniom autora opracowania na rozpoczęcie oklejania burt od dziobu, skazałem się poniekąd na fakt, że minimalny błąd w ustawieniu czy to burty, czy to poszycia dna przenosi się i kumuluje na następnych elementach.

U mnie uwidoczniło się to coraz większym rozjazdem poszycia dna i burty. Chcąc zachować ciągłość podziału blach w poszyciu dennym, odsuwałem się coraz bardziej od burty. Przyjąłem to z pokorą i zdecydowałem, że szczelinę zakryję dodanym czarnym pasem na granicy poszycia dna i burty. Otwory bulajów na burtach wyciąłem i podkleiłem od spodu kliszą fotograficzną.

Podsumowując ten etap prac, nie uniknąłem niestety wpadek. Nie udało mi się bez widocznych szpar połączyć ze sobą elementów burty na dziobie i po obu stronach wyraźnie je widać. Na chwilę obecną wypełniłem je klejem wikolowym i pomalowałem farbką. 

Kolejne spostrzeżenie jest takie, że nie udało mi się łączyć elementów kadłuba w sposób jak najmniej widoczny. W tym modelu niestety bardzo wyraźnie widać łączenia zarówno burt jak i poszycia dennego. Szkoda, że linie obrysowe elementów są tak wyraźne i dosyć grube w opracowaniu modelu, a mi z kolei nie udało się ich pozbyć.

Wnioski do uwzględnienia podczas budowy: 

  • brakuje ostatniej części poszycia dna, trzeba ją dorobić we własnym zakresie, jest to o tyle znacząca trudność, że brakuje zapasu koloru poszycia dna w wycinance,

  • brakuje zaznaczenia miejsc montażu słupków relingów, należy skorzystać z rysunku w wycinance bądź w planach modelarskich. Otwory na słupki relingów należy wykonać przed przyklejeniem pokładów,
  • proponuję przestrzegać zalecenia autora i oklejanie burt zacząć od części 7, burtę można umiejscowić idealnie na szkielecie, bo część 7 i szkielet zawierają uskok  przy przejściu z wyoblenia na zwykłe przyleganie burty do pokładu.

Wyposażenie części podwodnej

Składa się na nie ster, śruby napędowe, stępka denna oraz stępki przechyłowe. Prace rozpocząłem od przyklejenia stępki dennej, która zakrywa jednocześnie miejsca łączenia elementów poszycia dennego.

Potem przyszła kolej na ster i śruby. W opracowaniu po macoszemu potraktowano sposób montażu śrub oraz ich wsporników. Tak naprawdę nie ma żadnego rysunku w wycinance, który by to rozjaśniał. Nie zaznaczono również na poszyciu miejsc wychodzenia wałów śrub. Na tym etapie poza skąpymi rysunkami w wycinance musiałem posiłkować się planami z “Modelarstwa Kartonowego”.

W ten sposób zamknąłem kadłub, zrobiłem podstawkę i rozpocząłem zapełnianie pokładu tzw. “drobnicą”.

Wpis #2 –> 03.11.2026

Tory minowe

Wypełnianie pokładu postanowiłem rozpocząć od uporania się z drutologią, czyli wykonania torów minowych i relingów. Tory okazały się nie lada wyzwaniem, bo autor opracowania jako podstawy szyn zaproponował element który mając szerokość ok. 1 milimetra należało zgiąć w 4 miejscach, tak aby przypominał literę lambda.

Nie powiem, próbowałem ale w efekcie odpuściłem ten pomysł, uznałem, że w tej skali wystarczy zaakcentować podniesienie szyn i zastąpiłem te elementy odcinkami drutu 0,4 mm.

Podpórki przyklejałem klejem MMF (dzięki Michał za pokazanie tego cuda) a potem jeszcze poprawiałem odrobiną CA. Jeżeli chodzi o same szyny, to również zrezygnowałem z zaproponowanej przez autora wycinanki wersji papierowej. W tej skali rozcięcie tak cienkich papierowych szyn (zdjęcie poniżej) graniczyłoby z cudem.

Postanowiłem więc wykonać je z drutu 0,3 mm. Pierwsze szyny nakleiłem na wsporniki bez malowania, malowałem je po przyklejeniu, kolejne natomiast przyklejałem po wstępnym pomalowaniu. Tutaj również do stykowego złapania szyn na podporach wykorzystałem klej MMF.

Relingi

Jak wcześniej wspominałem, miejsca przyklejania słupków relingów ustaliłem na podstawie planów z “Modelarstwa Kartonowego”, teraz przyszła pora na ich montaż. Słupki powklejałem z wykorzystaniem kleju CA i dociąłem je za pomocą nasadzanego na słupek szablonu z igły lekarskiej.

Na słupki wykorzystałem drut 0,3 mm, na poręcze – 0,2 mm. Kolejny raz wykorzystałem do wstępnego łączenia drutów klej MMF, spisywał się w tej robocie rewelacyjnie.

Po zakończonej drutologii, wreszcie mogłem przystąpić do pracy z kartonem. Zacznę od drobnicy pokładowej. Ahoj!

Wpis #3 –> 4.11.2026

Tym razem wreszcie wróciłem do kartonu ;). Rozpocząłem wypełnianie pokładu drobnicą, a na pierwszy rzut poszły polery i rolki kierunkowe. Zliczyłem ich wszystkich chyba 20 szt, na każdej 2 lub 3 elementy. Skręcałem je na prętach o odpowiedniej średnicy po uprzednim rozwarstwieniu kartonu.

Na tym etapie wykonałem również bębny na rufie, linę na bębnach wykonałem z wykorzystaniem nici do produkcji much wędkarskich.

Na razie to tyle. Pozdrawiam! Ahoj!

CDN…

 

Subskrybuj
Powiadom o
guest

6 komentarzy
Najnowsze
Najstarsze Najwięcej głosów
Michał

Piotr, napiszę bezpośrednio bez owijek ; ) Poradziłeś sobie nadzwyczaj dobrze z tymi nieregularnymi kształtami kartonu, jeśli chodzi o uformowanie poszycia, głównie w części dziobowej i łączeń z pokładem. Widać, że przemyślałeś ten etap. Co mi nie daje spokoju – na niektórych przybliżeniach widać raster, to jest druk cyfrowy ? Bo tak trochę wygląda, albo to wrażenie ziarna z aparatu.

Jeśli chodzi o tory minowe na okrętach w skali 1:200.. uważałem je często za zbędny, czasochłonny dodatek, ale tutaj po efektach Twojej pracy uważam, że są wręcz obowiązkowe w ORP Gryf. Wygląda to bardzo realistycznie i dobrze, że zrobiłeś je z drutu. Fajnie, że przydał się klej MMFA, bo on naprawdę czyni cuda jeśli chodzi o łączenia kartonu z “czymkolwiek” – od folii aż po drewno, plastik. Klej CA mógłby się okazać zbyt agresywny i zostawiać ślady, a BCG mógłby okazać się za słaby. Niestety inne, jak butapren czy polimerowy ma za gęstą konsystencję. Fajnie wychodzi – naprawdę! Ja się obawiałem wcześniej, że ta koncepcja poszycia w Gryfie może pokonać modelarza, ale jak widać, Ty pokonałeś ten projekt ; )

Pozdrawiam Piotr!

Michał

O WOW! Ten model również za mną chodził! Nie ukrywam, że bardzo lubię Twój styl i oczywiście tematykę! Mam ten zeszyt w kolekcji i ogromny apetyt, ze względu na bardzo ciekawe uposażenie tego okrętu – miny, tory minowe itd.

Będę obserwował z czujnością, komentował i podziwiał : )

Michał

Mhmmm. Sądząc po tym, jak poradziłeś sobie z kadłubem i go ukończyłeś, to nie obawiam się, że będziesz miał już na czymś polec ; ) chyba to najgorsze za sobą ; ) Pozdrowienia!